„To zwierzę mnie bierze”, Adam Wajrak

to zwierzę mnie bierze

Dla wielu ludzi kontakt z naturą ogranicza się do podupadajacej bazylii na kuchennym parapecie. Są i tacy, którzy mieszkają w Puszczy Białowieskiej, znają każdą roślinę i każde najmniejsze stworzonko i potrafią nawet w najbardziej zatwardziałych mieszczuchach rozbudzić chęć tropienia, obserwowania i podziwiania. Kimś takim jest Adam Wajrak, który z niezrównaną pasją i wielkim gawędziarskim darem, przybliża nam od lat świat rodzimej fauny. Kiedy przeczytałam pierwszy „Przewodnik prawdziwych tropicieli”, wiedziałam już, że nic nie powstrzyma mnie od przeczytania każdej linijki tekstu, sygnowanego jego nazwiskiem. I do tej pory nigdy nie byłam rozczarowana.

Bo jak tu być? „Jego” zwierzęta są niezwykłe, oczywiście takie były już od zawsze, ale to Adam Wajrak pokazał ich najciekawsze strony. „To zwierzę mnie bierze” jest prawdziwą skarbnicą cudownych charakterów: małych ptaszków, które okazują się groźnymi myśliwymi (dzierzba), dużych zwierząt, które nie są wcale specjalistami samoobrony( łosie), niezwykłych budowniczych, którzy nadwerężają budżet państwa o miliony ( bobry), przedziwnych stworzeń wodnych, które wyglądają jak potomkowie torby do odkurzacza i kosmity ( niesporczaki). Dziesiątki stworzeń, na które być może wcale nie zwrócilibyśmy uwagi ( wyłączając niedźwiedzia:), każdego dnia walczących o przetrwanie swoje i swojego potomstwa.

DSC_0179

Pomimo, że przez większość roku należę do ludzi „od bazylii”, a jedynym reprezentantem fauny jest u nas bardzo humorzasta morska świnka, to jednak czytając tę książkę mam ochotę na prawdziwą przyrodniczą wyprawę. Nawet w środku zimy!:) Chcę zobaczyć na własne oczy tych futrzanych i pierzastych bohaterów, chcę ich osobiście poznać! Dokładne informacje autora, być może pomogłyby mi przetrwać w puszczy kilka chwil, nie będąc zgubioną i zjedzoną, ale moje opowieści z pewnością nie byłyby tak ciekawe i pełne pasji i humoru. Dodatkiem do testów są zdjęcia A. Wajraka, pokazujące zwierzęta z bliska, niektóre z nich wprost wyskakują ze stron, aby zajrzeć nam w oczy. Oprócz wyżej wymienionego niesporczaka ( zdjęcie poniżej), są to same zoologiczne piękności.

DSC_0180   Polecam ten tytuł wszystkim, bez względu na wiek.  Zainteresuje on zarówno dzieci, jak i ich rodziców i dziadków. Nadaje się świetnie do głośnego czytania, potem można dać się ponieść fantazji i wyobrażać sobie wspólnie, jakby to było, mieszkać w środku puszczy, tak jak autor tej książki i codziennie oglądać żubry przed swoim domem. To by było coś! 🙂
koszyk_blog

    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *