„Zima, której nie było”, Katarzyna Minasowicz

zima której nie było

Przyznaję bez ociągania, że zimy nie lubię, a kiedy spadnie śnieg to chodzę i zrzędzę, że „nie lubię tego białego”. Marzną mi stopy, nie wyglądam dobrze w czapce, a miejska biała zima, zamienia się bardzo szybko w szarą pluchę.
Kiedyś, w zamierzchłych czasach, to wszystko mi nie przeszkadzało. Stopy w śniegowcach nigdy nie zdążyły przemarznąć, tak szybko się nimi ruszało, nikt nie martwił się o swój wizerunek w wełnianej czapie, brało się sanki i wracało wieczorem, z uśmiechem przymarznętym do twarzy. To się nazywa…dzieciństwo:)

tajemnicze dziecko, zima, ale patent 022

Ta książka jest po brzegi wypełniona myślami o zimie, nawet tej nieobecnej. Główna bohaterka, Mała, bardzo dziwi się, że dorośli mówią o tej porze roku z nutką odrazy, a nawet strachu. Oczekują najgorszego: przeszywającego chłodu, bezkształtnych okryć, gryzących rajstop i pleców bolących od odśnieżania. A robi się jakoś coraz cieplej, a na niebie ani jednego śnieżka. Wbrew wcześniejszym narzekaniom, dorosłym zaczyna brakować pewnych oznak zimy i dlatego postanawiają stworzyć ją we własnym zakresie. Tata przynosi pudło styropianu, świetnie zastępującego śnieg, papierowe kulki przydają się do bitwy na „śnieżki”, nawet udaje się im zorganizować zawody domowego hokeja.

tajemnicze dziecko, zima, ale patent 025

A za oknem hula już…wiosna. A potem lato, które przemija dużo za szybko. I jesień. I zanim Mała zaczyna myśleć o tym, czy śniegowce sprzed roku jeszcze pasują, dzieje się coś całkowicie nieoczekiwanego. Spada śnieg. I nie wiadomo dlaczego, nawet  rodzice szaleją z radości i bawią się jak dzieci. Nikt nigdy nie zrozumie dorosłych!

Nie, nie zrozumie! Ale muszę przyznać, że po przeczytaniu tej uroczej książeczki zrobiło mi się trochę nieswojo z powodu tego nudnego bycia dorosłym. Jeśli przywołamy choć odrobinę dziecka w sobie, nawet ta biało – szara zima może stać się całkiem przyjemna. Wystarczą tylko ciepłe buty i nieprzemakalne rękawiczki, sanki możemy pożyczyć od naszych dzieci:)

tajemnicze dziecko, zima, ale patent 023

Katarzyna Minasowicz stworzyła filigranowe obrazki i skromne teksty, które w delikatny i subtelny sposób poruszają nasze emocje. Na stronach tej lektury jest dużo białej przestrzeni, która pozostawia wolne pole naszej wyobraźni, dla mnie, był to cały czas śnieg, także ten, którego nie było:) Tutaj zima mieszka nie w zaspach śniegu i mroźnym podmuchu wiatru, ale w ludzkich oczekiwaniach, myślach i fantazjach. Świetny pomysł i niezwykła atmosfera, pasująca do długich wieczorów. Niezależnie od tego, czy za oknem sypie śnieg. Chociaż białe…może być naprawdę piękne!

 

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *