Zamieszanie na sawannie, Dorota Kasjanowicz

zamieszanie na sawannie

Zamieszanie na sawannie? I to jeszcze jakie! Żyrafa Henrietta zamiast pogryzać listki większość czasu spędza w barze dla turystów, albo w sklepiku z łakociami. Czy ta zwalista, żółto – kropkowana postać, to naprawdę ona? Pod delikatnym dotąd motylkiem załamują się wszystkie liście, a bocian przypomina pękatego, śniegowego bałwanka.

Ale jest także druga strona medalu…ta, która jest na diecie: „Echo w brzuchu”, albo „Zero w dziób”. Taki przykładowo struś Strzała, kiedyś najszybszy zwierzak w okolicy, a dzisiaj słaniający się cień samego siebie. Hipopotam Leon stał się tak chudy, że woda unosi go jak piórko w dowolnym, a nie wybranym przez niego kierunku, a zebrom od tej diety pospadały paski z grzbietów. Tak się dzieje, kiedy nikt nie jest z siebie zadowolony!

zamieszanie_na_sawannie_ilustr__1

…albo po prostu rozsmakował się w chipsach i czekoladzie, jak żyrafa. Nawet nie zauważyła, jak jej zgrabna sylwetka pokryła się sporą warstwą tłuszczyku. Chodzenie stało się nagle dość uciążliwe i powolne, szyja przestała być gibka i zręczna, ale po co komu szyja, jeśli nie trzeba zrywać liści?

Hipopotam okazał się wielkim wrażliwcem i uwagę skierowaną przez jego ukochaną do przejedzonego aligatora, odniósł do siebie. Z każdym dniem stawał się cieńszy i cieńszy, aż w końcu unosił się na wodzie, jak cieniutka gałązka. Dieta „Echo w brzuchu”, jak widać poskutkowała.
Także struś stracił pewność siebie, po głupiej krytyce jakiegoś turysty. Nagle zapragnął być zgrabny jak bocian i przechadzać się dystyngowanie i lekko po sawannie. Jednak nie wyobrażał sobie, że „smukła” sylwetka będzie oznaczała dla niego brak siły i radości życia.

Tymczasem bocian oddalił się wyraźnie od swojego dawnego wizerunku. Krótko mówiąc, zjadł go stres, a on zjadał wszystko co znalazło się na jego drodze. Przygotowania do podróży za ocean okazały się zbyteczne, bo „ładunek”, czyli bociek stał się zbyt ciężki, aby unieść się w powietrzu.

zamieszanie_na_zawannie_ilustr__2

Pewnego dnia w cieniu ogromnego drzewa ukryli się: słaniający się struś, przetaczający się drogą bocian i bardzo zdziwiony całą sytuacją kameleon, próbujący upodobnić się po kolei do każdego z nich. I nagle wszystko stało się jasne…

Dorota Kasjanowicz poruszyła w tej książce kilka tematów: zdrowe odżywianie, dbanie o swoje poczucie własnej wartości i to, że próby upodobniania się do innych, zawsze kończą się fiaskiem. Czasami trzeba mieć w życiu grubą skórę, nawet grubszą niż hipopotam Leon, aby nie brać sobie do serca krytyki innych. Najważniejsze jest to co sami o sobie myślimy, każdy z nas jest doskonały na swój własny sposób. Struś potrzebuje silnego ciała, aby z werwą pędzić przed siebie. Motylek musi być kruchy i lekki jak piórko, aby unosić się w powietrzu, a hipopotamowi całkiem do twarzy z okrągłym ciałem. Kiedy udajemy kogoś kim nie jesteśmy, ulatuje z nas radość życia i zamieniamy się w ponurych, objadających się batonikami osobników. A któż tego chce?

Z pewnością nikt, radzę więc sięgnąć po „Zamieszanie na sawannie” i raz na zawsze polubić siebie! Tych, którzy się na to nie zdecydują, zje na kolację lew z ostatniego rozdziału, który ma właśnie zły humor, ale niezły apetyt:)

 

koszyk_blog

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *