Wojna, Gro Dahle, Kaia Dahle Nyhus

wojna

„Wojna” to nie jest książka do poduszki, raczej lektura do zadań specjalnych. Miejscem akcji nie jest plac bitwy, jakby sugerował tytuł, ale dom przeciętnej rodziny. Kochającej się rodziny, tak jest przynajmniej na początku. Jedzą wspólne posiłki, czasami idą na plażę i kupują hot dogi w budce. A gdy zostają w domu, to grają w planszówki albo tata łaskocze mamę, która zaśmiewa się do łez. Czasami mama i tata się kłócą, ale nigdy nie trwa to długo. Potem się przepraszają i wszystko jest znowu w najlepszym porządku. Tak przynajmniej uważa Inga, ich córka.

Pewnego dnia nic nie mija i do ich domu na dobre zawita wojna. Mama i tata stają się wrogimi armiami niszczącymi się wzajemnie. Walczą o dzieci, „przeciągają linę to w jedną, to w drugą stronę”. Tata odchodzi i pozostawia po sobie wielką pustkę. Dzieci stają się wędrowcami przemieszczającymi się pomiędzy mieszkaniem mamy i domem taty. Inga musi opiekować się młodszymi braćmi, szpiegować dla taty, a zaraz potem dla mamy, musi być grzeczną, dużą dziewczynką.

wojna 1

Ale wojna trwa już zbyt długo i Inga czuje, jakby rozpadała się w małe kawałeczki. Nie może jeść i spać, zapomina o zeszytach u taty i zadaniach domowych u mamy. Czuje się poraniona przez wojnę, czasem rani samą siebie, żeby zapomnieć o wewnętrznych ranach, bolących najbardziej. Jest bardzo zmęczona, chce być znowu sobą. „Chcę być człowiekiem i należeć do siebie”. Czy jest coś, co może jej pomóc?

wojna 2

Na szczęście najgorsza wojna mija i nastaje pokój. Mama i tata mają nowych partnerów, są zadowoleni i znowu zaczęli ze sobą rozmawiać. Z czasem Inga zapomina o wojnie, teraz zajmują ją inne sprawy.

Bardzo trudno przeczytać tę książkę nie dając się wciągnąć w wir ogromnych emocji. Cierpienie dziecka jest tak ogromne, że czytelnik czuje się „przewalcowany” potęgą rozpaczy. Być może jest to książka bardziej dla rodziców niż dzieci, obowiązkowa lektura w czasach rodzinnych kryzysów, uświadamiająca nam, że każda „wojna” najdotkliwiej rani dzieci. Ilustracje są równie wymowne jak tekst, potęgują lęk, żal i bezradność bijące z każdej strony. Dopiero ostatnie obrazy przynoszą ukojenie, kolory się rozjaśniają, nastaje spokój i czytający wreszcie może głęboko nabrać powietrza.

Taka jest siła książek. Pokazują nie tylko świat fantazji, ale i prawdziwe życie, któremu daleko do bajki. Życzę, aby wojna nigdy nie zawitała do Waszych domów.

koszyk_blog

Jedna myśl nt. „Wojna, Gro Dahle, Kaia Dahle Nyhus

  1. Osz kurcze! Co za recenzja! Muszę przeczytać tę książkę. Może dlatego, że i u mnie była taka wojna…zostało sporo ran, które ciężko zaleczyć. Blizny zostają.. Rzadko kiedy ktoś pisze o rodzinnym życiu w ten sposób, tak prawdziwy… Dziękuje Ci za to

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *