Witaj (wymarzona) szkoło, czyli czego nie chcemy zazdrościć Pippi Langstrumpf…

pippi

Jako dziecko uwielbiałam Pippi Langstrumpf i bardzo jej zazdrościłam. Swobody, wolności, odwagi, niewiarygodnej siły, konia, małpki…lista ta właściwie nie miała końca. Jednak najbardziej zazdrościłam jej jednego – tego, że nie musiała chodzić do szkoły. Nie byłam wcale najgorszą uczennicą, pewne rzeczy przychodziły mi nawet całkiem łatwo, nie zmienia to jednak faktu, że chodzenie do szkoły uważałam za zupełnie zbędny obowiązek. Historia lubi się powtarzać, moje dzieci także wyjątkowo polubiły Pippi:) W marzeniach galopowały na koniu z Panem Nilssonem na ramieniu, a szkołę omijały ogromnym łukiem. Wakacje były dla nich ( przyznaję, że nie tylko dla nich) jak ucieczka z Sing Sing, a dziesięć miesięcy roku szkolnego wydawało się nie mieć końca. Pomimo kilku przeprowadzek i związanych z nimi zmian szkół, w relacji tej nie zaszły znaczące zmiany i ze smutkiem pogodziłam się z faktem, że nauka w szkole zawsze już będzie dla nich najmniej interesującym aspektem życia.

Ponad 6 tysięcy godzin…tyle czasu spędza polski uczeń między swoim 7 a 14 rokiem życia w szkolnej ławce, która dla wielu staje się iście madejowym łożem. Wiem, że istnieją fantastyczne szkoły, w których tętni życie, do których nie ma dostępu nuda i monotonia, a uczeń jest ceniony jako indywidualność. Wydają się one jednak być skromnymi wyjątkami. Dyskusje na temat kształtu współczesnej szkoły drażnią i pozostawiają wrażenie, że wszystko dzieje się bez udziału tych najważniejszych – uczniów i ich rodziców. Pozwolę sobie więc jako szkolny weteran, umęczony szkolnictwem rodzic i człowiek, który ma jeszcze resztkę nadziei na to, że może być lepiej, zabrać głos, do którego mam nadzieję dołączą się inni. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na wyjątkowo ważnym zebraniu rodziców na którym zebrali się wszyscy odpowiedzialni za edukację naszych dzieci, na którym nikt nie spojrzy na nas jak na kosmitę, ponieważ mamy własne zdanie, nikt nie będzie ze zniecierpliwieniem czekał na zakończenie naszej tyrady, aby przejść do „ważniejszych tematów”, gdzie nasz głos będzie ważny i przyniesie pozytywne zmiany. Co powiedzielibyście w takiej chwili? Pozwólcie, że zacznę:

  1.  Dzieci chcą się uczyć, ale nie chcą ślęczeć przez 45 minut nad niezbyt dobrze opracowanymi podręcznikami i „zaliczać” kolejne zadania. Nauka to także działanie, kreatywność, wymiana myśli i zabawa. Radość i zaangażowanie pobudzają ciekawość, która jest najprostszą drogą do przyswojenia wiedzy!
  2. Każde dziecko jest inne, ma swoje mocne i słabsze strony, poznaje świat w unikalny dla siebie sposób. Szkoła nie może być fabryczną taśmą, na której produkowany jest identyczny produkt. Przyszłość należy do indywidualistów!
  3. Nie próbujmy wcisnąć naszych dzieci w ramy dzieciństwa ich rodziców i dziadków, przekazujmy im uniwersalne wartości, ale nie zapominajmy o tym, że świat z naszych lektur jest dla nich niezrozumiały. Nauczmy je samodzielnego myślenia i pomóżmy stać się mądrymi dorosłymi, rola szkoły jest w tym procesie nieoceniona!
  4. Pewne „stare” rzeczy jednak miały sens np. dawne podręczniki i zeszyty ćwiczeń. Nawet najmłodszy uczeń potrafił zrozumieć ich zawartość i samodzielnie wykonać zadania domowe. Dzisiejsze prace domowe to wspólny wkład ucznia i rodzica, litości!
  5. Nie jesteśmy matematykami, anglistami, ekspertami od procesów chemicznych i artystami w jednym, pozwólcie nam być po prostu rodzicami! Dom nie może być drugą szkołą, nie możemy być także wieloletnimi sponsorami korepetycji. Chętnie wspieramy rozwój naszych dzieci, ale nauczanie powinno odbywać się w budynku szkoły!
  6. Najważniejsze są dzieci, nie program nauczania!!!
    Pewnie powiedziałabym jeszcze dużo więcej, ale pozostawię odrobinę przestrzeni dla innych, którzy chcą dorzucić własne przemyślenia. Nie tracę nadziei na to, że kolejne pokolenia będą zazdrościć Pippi wyłącznie fantazji, dobrego humoru i może Pana Nilssona, a szkoła będzie miejscem, do którego idzie się z prawdziwą przyjemnością. Witaj wymarzona szkoło!:)

Wszystkich „marzycieli” zachęcam do lektury książki „Kreatywne szkoły” wydawnictwa Element.

koszyk_blog

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *