Wielka przygoda małej kreski, Serge Bloch

wielka historia małej

Przy niektórych książkach powinno się umieścić napis: „Uwaga, przeglądaj uważnie, najlepiej kilka razy!”. Zapobiegłoby to powierzchownemu „oglądactwu”, zbyt szybkiej ocenie i znikaniu wielu tytułów z księgarskich półek. Niektórym lekturom trzeba się bowiem dokładniej przyjrzeć, a wtedy można przeżyć prawdziwą niespodziankę. Taką właśnie książką jest „Wielka historia małej kreski„: ascetyczna, prosta, biało – czarna ( z wyjątkiem czerwonej kreski).
Mały chłopiec znajduje podczas spaceru niewielką kreskę. Wkłada ją do kieszeni, „aby miała ciepło” i przynosi do domu, jeszcze nie wiedząc, że to początek wielkiej przyjaźni…Na razie wkłada ją do swoich „skarbów” i na jakiś czas o niej zapomina. Pewnego dnia kładzie ją na kartce papieru, a kreska ożywa, rysuje coś nieporadnego. Od tej chwili chłopiec często rozmawia z kreską, patrzy na jej gryzmolenie. Powoli oswajają się ze sobą, chłopiec uczy ją robić proste rzeczy: kapelusz, rower, piłkę. Kreska okazuje się bardzo zdolna, już wkrótce tworzy niezwykłe obrazy. Stają się nierozłączni, razem wędrują przez życie i razem dojrzewają.

wielka historia małej 1

Czasem życie z kreską nie jest proste: buntuje się, stroi fochy, chowa się przed swoim towarzyszem. Ale złe czasy nigdy nie trwają długo, już wkrótce kreska zamieniała się w skrzydła, które pomagają szybować wyżej i wyżej. Przyjaciele opowiadają razem historie i budzą w dzieciach marzenia, doprowadzają do śmiechu i do wzruszeń. Razem objeżdżają świat i pokazują się na wystawach, spotykają sławnych ludzi. Ich życie jest prawdziwie magiczne!

wielka historia małej 2

Czas mija i w końcu nadchodzi ta chwila, kiedy kreska jest gotowa na kolejny krok. Przyjaciel odcina z niej mały, niepozorny kawałek i porzuca go w miejscu, w którym kiedyś ją znalazł. Może będziesz szczęśliwym znalazcą?

Hmmm…po każdym powrocie do tej książki popadam w chwilową zadumę:) Siedzę sobie cicho przez chwilę i myślę, jakie to szczęście mieć taką kreskę, która jest naszym życiowym kompanem. Serge Bloch miał niewątpliwie na myśli własną twórczość, ta książka jest jakimś podsumowaniem, choć sądząc ze zdjęć i daty urodzenia, autor nie jest jeszcze sędziwym starcem. Ale może nie chciał czekać do chwili, kiedy jego ręce nie będą dość sprawne na zgrabne posługiwanie się kreską? Albo chciał pokazać czytelnikom, żeby otworzyli oczy na własne talenty i zdolności, póki jeszcze mają na to czas? I to nie tylko ci najmłodsi?

Książki powinny skłaniać do refleksji i poruszać, a „Wielka historia małej kreski” czyni jedno i drugie. Dzieci zobaczą w niej zabawną opowieść o czerwonej kresce, a ich rodzice będą szukali czerwonych kresek swojego własnego życia. Życzę Wam pomyślnych poszukiwań!

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *