Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą, Sylvia Heinlein

różowe środy

Każde środowe popołudnie Sara spędzała u ciotki Huldy. Leżała wśród różowych poduszek, pod różowym baldachimem i dyskutowała z Huldą, na jakiś filozoficzny temat np. dlaczego ludzie nazywają się tak, jak się nazywają. Ciotce spodobało się imię Issi i chciała, aby tak własnie ją nazywać, choć przez jeden dzień. A potem, może…Róża? Hulda miała oryginalne pomysły, pozytywne nastawienie do życia i niezmiennie dobry humor, przynajmniej latem, bo zimy szczerze nie lubiła. Mama nie była zadowolona z tych cotygodniowych wizyt, chociaż Hulda była jej rodzoną siostrą. Mówiła, że jest umysłowo upośledzona i te spotkania nie mogą mieć pozytywnego wpływu na Sarę. Dziewczynka była jednak odmiennego zdania…
Dla niej ciotka była najmilszą osobą na świecie i dlatego pomysł rodziców, aby spędzała środy na lekcjach tenisa, zupełnie nie przypadł jej do gustu. Nie znosiła tenisa, a ciepła atmosfera mieszkania, w którym oprócz Huldy mieszkało jeszcze kilka „innych” osób, była bardzo odmienna od jej własnego domu i panującego z nim chłodu. Po wieczornej eskapadzie Huldy, rodzice Sary stwierdzili, że potrzebne są zmiany. Hulda powinna przeprowadzić się na wieś, tylko tam będzie bezpieczna. Poczyniono odpowiednie przygotowania i nic nie stało na przeszkodzie przeprowadzce. Czyżby?

różowe środy 1

Ciotka kochała miasto, ruch uliczny, sklepy i kawiarnie, w których można było napić się coli. Lubiła swoją pracę w fabryce i nie chciała rezygnować ze spotkań z siostrzenicą, ale wobec silnej siostry czuła się czasami trochę bezradna. Nie rozumiała jej, nie wiedziała, dlaczego zawsze chce postawić na swoim i czemu stara się ograniczać jej wolność. Hulda uważała się za jak najbardziej „normalną” samodzielną osobę, która wie dokładnie, czego chce. A w tym momencie, chciała uniknąć przeprowadzki na wieś.
Sara postanowiła bezzwłocznie działać, kilka chwil wystarczyło, aby przygotować plan ucieczki. Na szczęście ciotka uwielbiała podróże pociągiem „z małym prowiancikiem”, więc nie trzeba jej było długo przekonywać. Ta wyprawa miała na zawsze zmienić ich życie. Czy tak się stanie?

różowe środy 3

Sylvia Heinlein stworzyła niezwykle wciągającą, a przy tym mądrą historię, w której zupełnie zatraca się różnica między tym co „normalne” i tego odwrotnością. Hulda, uważana jest przez swoją siostrę i jej męża za upośledzoną, w oczach innych ludzi wzbudza podziw swoją oryginalnością, siłą charakteru i humorem.

W tej książce najbardziej tolerancyjną i mądrą osobą jest dziecko. Sara przewyższa swoich rodziców dobrocią i zrozumieniem dla potrzeb innych. W odróżnieniu od nich, nie krytykuje i nie ocenia, przyjmuje otoczenie, takie jakim jest. Dostrzega powierzchowność i sztuczność świata jej rodziców i nie chce powielać ich sposobu myślenia.

Poważny temat? Być może, ale opowiedziany z lekkością i z humorem. Tutaj „normalność” jest sztywna, nerwowa, ograniczająca i humorzasta, a „inność” jest pełna fantazji, ciepła i dobrego humoru. Nie znaczy to jednak, że autorka pokazała sielankowy i jednostronny obraz „inności”. Hulda bywa uparta, a stres powoduje u niej paniczne ataki, czytelnik nie do końca potępia też jej siostrę, która swoje dzieciństwo spędziła opiekując się Huldą i czuje każdego dnia ciężar odpowiedzialności za nią.

Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą to  cudowna lektura do wspólnego czytania.  Różowa pastylka mądrości i tolerancji. Polecam!

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *