Pora na potwora – w wydaniu państwa Mizielińskich

pora na potwora

Potwory są przez dzieci na ogół bardzo lubiane. Ja przepadam za nimi mniej, ale TYCH ciekawa byłam bardzo. Aleksandra i Daniel Mizielińscy znani są już z tego, że każda ich książka to wydarzenie na rynku wydawniczym. A biorąc pod uwagę, że wydawcą są Dwie Siostry, to potwory nie mogły być przeciętne. I nie są! Są najbardziej nieprawdopodobnymi potworami jakie znam. A najlepsze jest to, że tworzymy je sami! Z pomocą państwa Mizielińskich, oczywiście.

pora na potwora 2

Jak to możliwe?  Wszystko już tłumaczę. „Pora na potwora” to książka – układanka, w której strony podzielone zostały na trzy ruchome części. Ilustratorzy stworzyli kolekcję przeróżnych zwierząt, ale to my musimy je odnaleźć i pośród wielu głów, tułowi i ogonów dobrać te odpowiednie. Teoretycznie to właśnie jest naszym celem, ale równie, jeśli nie większą frajdę, sprawia tworzenie potworów. Poprzez łączenie różnych części ciała, wychodzą nam zwierzaki – cudaki! Na przykład takie z dwiema głowami!:) Nie dodałam jeszcze, że również upierzenie, sierść, struktura, różni się i powoduje dodatkowy galimatias, a jednocześnie niesamowicie urozmaica grafikę, która, jak zwykle u państwa Mizielińskich, jest oryginalna i estetyczna.

pora na potwora 1

Układamy nie tylko zwierzęce obrazki, tworzymy także słowa. Na tej samej zasadzie. Czyli mamy ruchome duże i kolorowe literki, z których można ułożyć nazwy zwierząt, albo bawić się w układanie nowych nazw. Skoro nowe potworki, to może i nowe ich nazwy? Książka przeznaczona jest dla dzieci małych, większość nie będzie jeszcze znała liter. Nic nie szkodzi, przez to książka będzie nam dłużej towarzyszyć. Nie musimy od razu tworzyć słów, możemy się skupić na potworach przecież. To one są główną atrakcją, zabawą i wywołują salwy śmiechu. A jak się już nimi nacieszymy, to możemy powolutku, albo szybciutko (w zależności od dziecka), pokazywać wyraźne, duże, drukowane litery, układać je w wyrazy, czytać.

Książka ma doskonale dopasowany format – podłużny (na zdjęciach tego nie widać,  książka jest rozłożona i proporcje się zmieniły) i dosyć duży, ale wygodny i poręczny. Kolorystycznie bardzo stonowana. Części zwierząt są czarno-białe, przez co znakomicie oddana jest struktura ich sierści, a tło utrzymane w pastelowych, jasnych kolorach. Wszystko idealnie pasuje i nic nie można tu poprawić.

„Pora na potwora” to zabawa i nauka w najlepszym wydaniu. Polecam.
koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *