Podręczniki, czyli tajemnicze obiekty na kredowym papierze…

podręczniki, ilustracje 023
Do czego służą właściwie podręczniki szkolne? To pytanie zadaję sobie kilka razy w tygodniu, przy okazji mojego „ ulubionego zajęcia”, jakim jest odrabianie ( nie pomoc przy odrabianiu) zadań domowych moich dzieci. Z sąsiedniego pokoju, dobiegają regularne okrzyki w stylu: „Na jakie pytanie odpowiada biernik?” albo: „Wiesz jak się robi dzielenie pisemne?” , a ja z uporem maniaka odpowiadam za każdym razem : „Sprawdź w podręczniku!” Mówię tak, ponieważ chcę chociaż na moment odwlec , zatapianie się w szkolną wiedzę. Dobrze jednak wiem, że za chwilę jakiś subtelny głosik wrzaśnie tubalnie: „Ale nic tam nie ma!!!”

Wertuję wiec nerwowo kosztowną, kolorową, wydaną na papierze kredowym książkę, z lewa na prawo i z powrotem i w większości przypadków stwierdzam, że informacji…nie ma. Są ćwiczenia, zdjęcia, cytaty, zadania dla myślicieli i ich rodziców, lekkie odchyły od tematu, polecenia niezrozumiałe nawet dla wybitnych umysłów, ale gdzie jest konkretna wiedza? Gdzie są definicje? Gdzie są najważniejsze wiadomości zaznaczone grubszą czcionką? Gdzie są daty? Gdzie można sprawdzić, albo przypomnieć sobie, zasady wykonywania zadań matematycznych?

W dawnych, zamierzchłych czasach, które jakimś cudem pamiętam, podręcznik był bazą naukową i ostoją nie tylko dla tych, którzy na ogół w czasie lekcji zatapiali się w marzeniach. W nim szukało się wsparcia, w jego towarzystwie odrabiało się zadania domowe, z niego korzystało się robiąc powtórkę. Dziecko potrafiło (o nieba!) samodzielnie uwinąć się z pracą domową, dzisiaj wyczekująco patrzy na zmęczonego po pracy rodzica, który omdlewa już na sam dźwięk słowa: ”szkoła”.

Widziałam kilka  porządnych, solidnych  podręczników, lecz także dziesiątki nieprzemyślanych, nieprzejrzystych, nie będących dużą pomocą w nauce. Czasem kluczowe wiadomości pochowane są między wierszami, jak w książeczce z łamigłówkami. Z pomocą lupy i odrobiny szczęścia po godzinie poszukiwań udaje się odnaleźć datę Hołdu Pruskiego, zgrabnie ukrytą pod ilustracją. Można też oczywiście poszukać w Internecie, będzie znacznie szybciej.

Z całym szacunkiem dla książek, nie wiem jak często zdarzało mi się w wyobraźni rzucać o ścianę obiektem na kredowym papierze, siekać go na kawałki najostrzejszym nożem i przypiekać na ogniu. Potem z ciężkim sercem, kupiłam kilka kompendiów i innych książek, wspierających niewspierające podręczniki i pogodziłam się z tym, że podręczniki służą jako kotwica, powstrzymująca nasze dzieci przed zatapianiem się w chmurach w drodze do szkoły. Tę funkcję spełniają fenomenalnie!

Książki wspierające naukę:
http://ksiegarnialuna.com/biologia-chemia-fizyka-jakie-to-proste-p-2956.html

http://ksiegarnialuna.com/pierwszy-ilustrowany-slownik-matematyki-dla-dzieci-p-2843.html

http://ksiegarnialuna.com/ilustrowany-slownik-matematyki-dla-uczniow-p-3104.html

 

2 myśli nt. „Podręczniki, czyli tajemnicze obiekty na kredowym papierze…

  1. Nieco ponad dwa lata temu odebrałam swoje świadectwo maturalne i chyba jestem jeszcze z tej starej szkoły, w której podręczniki raczej spełniały swoje podstawowe zadanie. Miałam mądrych nauczycieli, którzy wybierali pomoce rozsądnie, a jeśli nie byli w stanie niczego znaleźć nie kazali nic kupować, sami dyktowali notatki. Być może teraz autorzy i wydawnictwa święcie wierzą w moce Internetu. Przecież teraz mało kto szuka informacji w książkach, to po co cokolwiek potrzebnego w nich pisać. Wrzućmy trochę kolorowych obrazków, kilka opisów doświadczeń, których i tak nikt nie wykona, jakieś okołonaukowe teksty, które mają na celu raczej zainteresowanie tematem niż przekazanie wiedzy i zaróbmy na tym ogromne pieniądze. Chyba tak myśli teraz większość wydawców.

    • Tak, kiedyś podręczniki były mniej „strojne”, ale było w nich więcej konkretnych informacji. I co bardzo ważne…dzieci mogły się z nich samodzielnie uczyć. Teraz jest to wielka zabawa w poszukiwanie, która kończy się włączeniem internetu. A nie obrażając sieci:) tutaj wiedza bywa czasem mało wiarygodna. Wydaje mi się, że szczególnie współczesne dzieci i młodzież, narażeni na tak wiele bodźców, powinni mieć bardzo przejrzyste i uporządkowane podręczniki. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *