„Paddington”, Michael Bond

Paddington

Ekranizacje czasami mogą działać na nerwy, ale myślę, że dzięki filmowi, ten przykurzony, włochaty jegomość będzie mógł wyjść z cienia. Pamiętam moje własne, BARDZO emocjonalne chwile spędzone z Paddingtonem i każdą z nich wspominam z rozrzewnieniem. Tego miśka po prostu się kocha, bezwarunkowo i całym sercem. Jak można nie kochać kogoś, kto całkiem sam ( a taki mały) podróżuje na gapę, aż z najmroczniejszych zakątków Peru, mając za towarzyszy jedynie starą walizkę i słoik z marmoladą? Jak można nie rozczulać się nad kimś kto nosi najbrzydszy kapelusz pod słońcem i kartęczkę na szyji, na której troskliwa ciocia napisała:” Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem. Dziękuję.” Jeden z najsłodszych bohaterów mojego dzieciństwa, wkracza znowu na scenę: na księgarskie półki, a także na ekrany kin. Ale oczywiście wiecie, że książki zawsze są lepsze?:)

Pewne jest, że każdy chciałby się zaopiekować Paddingtonem. Gdyby nie zrobili tego państwo Brown, zrobiłby to ktoś inny. Choć prawdą jest także, że jeśli nie miałby tyle osobistego uroku, jego nowa rodzina pozbyłaby się go bardzo szybko. Misiek jest bowiem źródłem wszelkich katastrof. Elegancką cukiernię zamienia w klejące pobojowisko, zadbaną łazienkę w ocean, każdy dzień spędzony z nim jest wielkim wyzwaniem. Rodzina Brown traktuje go jednak jako ukochanego członka rodziny, więc ryzyko wysłania go drogą morską  do ojczystego kraju, jest raczej niewielkie. Niedźwiedź dostaje płaszczyk zapinany na kołeczki, wygodne łóżeczko i dożywotni azyl. W dowód wdzięczności, Paddington szybko uczy się żyć w cywilizowanym świecie, nie rozdeptywać ciastek łapami i należycie używać spłuczki. A potem postanawia poznać Londyn, co miastu temu nie zawsze wychodzi na dobre:)

Lubię ciepło i humor tej książki, uprzejmy sposób, w jaki rozmawiają ze sobą mieszkańcy Windsor Gardens 32. Podziwiam wyrozumiałość państwa Brown i to, że gdyby na dworcu Paddington stał osamotniony słoń, to pewnie też by go przygarnęli. Lubię gosposię, panią Bird, która na swój oschły sposób jest najbardziej wielkoduszną i ciepłą osobą w całym deszczowym Londynie. Mały miś trafił do niezwykłego miejsca, a mieszkańcy tego domu trafili na niezwykłego misia.

„Miło jest mieć w domu niedźwiadka”, to słowa pani Brown, patrzącej z czułością na Paddingtona. A nam będzie miło, po raz kolejny zobaczyć jego kapelusz wyłaniający się na stacji Paddington. Jestem pewna, że większość ludzi myśli, że to właśnie jemu dworzec ten zawdzięcza swe imię:) A co tam, ten kudłaty wielbiciel przygód, naprawdę na to zasłużył!

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *