Ostatnie przedstawienie Panny Esterki, Adam Jaromir

ostatnie przedstawienie

Nie lubimy zaglądać do smutnych miejsc, ziejących lękiem i głodem. Czujemy się tam nieswojo, jak przybysze z innej planety. Nie lubimy czytać dzieciom książek, które owiane są melancholią i nie mają pozytywnego zakończenia. Kiedy pierwszy raz otworzyłam „Ostatnie przedstawienie panny Esterki”, urzekły mnie obrazy i strzępy słów, które zdążyłam uchwycić, ale odłożyłam ją na półkę. Pomyślałam, że to mnie przerasta, że nie chcę siedzieć nad opowieścią dla dzieci i zalewać się łzami. W końcu jestem dorosła! Właśnie…? Za kolejnym podejściem, ta dorosła osoba zdobyła się na ten „odważny” krok i zaczęła czytać.

Czytałam na głos mojej córce, co zmuszało mnie do trzymania fasonu. Musiałam pokazywać, tłumaczyć i być rodzicem, który nie rozkleja się przy każdej stronie. Dziecko słuchało z wielkim zainteresowaniem, niedowierzaniem, ale bez nadmiernych emocji. Rozumiem to, dla współczesnej dziesięciolatki wojna jest czymś mało realnym, a Holocaust przypomina bardziej jakąś fikcyjną komputerową grę. Getto? Izolacja? Obóz koncentracyjny? Czy to się stało naprawdę? Naprawdę?

Warszawskie Getto, rok 1942. Dom Sierot doktora Korczaka od półtora roku mieści się za ponurymi murami. Dzieci powoli zapominają o odrobinie „normalności”: o zabawach na świeżym powietrzu, swobodzie, także o pełnym talerzu pożywnej zupy. Każdy drobiazg z przeszłości, każde wypłowiałe zdjęcie, nawet „obcej” mamy, to prawdziwy skarb. Dwunastoletnia Genia pisze pamiętnik, doktor namawia dzieci, aby pisały; o sobie, swoich marzeniach i o tym, kim chcą zostać, kiedy dorosną. Bycie dorosłym…

ostatnie przedstawienie panny esterki 1

Kiedy Genia opisuje każdy szczegół minionego dnia, doktor Korczak siedzi nad swoimi zapiskami. Myśli o kolejnych dzieciach, które trafiły pod ich dach, jest ich wszystkich już blisko dwieście. Dwieście wychudzonych postaci, którym trzeba zapewnić wikt. Dwieście poranionych istotek, pozbawionych najbliższych im osób. Wychowawcy robią co mogą, aby zapełnić dzieciom każdy dzień, aby pobudzić je do jakiegokolwiek działania, do życia. Ale nie jest łatwo, dzieci są coraz smutniejsze i przypominają małych staruszków, pozbawionych nadziei na przyszłość.

DSC_0244

Pewnego dnia, panna Esterka, jedna z opiekunek, wpada na pomysł zorganizowania przedstawienia. Aby dodać dzieciom otuchy i oderwać ich myśli od lęku i głodu, mają udać się razem do Indii, do odległego świata poety, Rabindranatha Tagore. Panna Esterka opowiada dzieciom o egzotycznych stronach, tajemniczych bóstwach, pięknych tancerkach, kolorowych ptakach, groźnych tygrysach i ogromnych słoniach. Potem snuje opowieść o Amalu, chłopcu żyjącym w odosobnieniu swojego dusznego pokoju i czekającego na list od króla i kładący kres jego niewoli. Smutna to opowieść, ale jakże bliska dzieciom.

DSC_0246

Przedstawienie teatralne jest wspaniałe. „Kiedy zapaliły się światła, wszyscy siedzieli w milczeniu. Czyżby myśleli, że sztuka ta potoczy się dalej i że już za chwilę zapuka do naszych drzwi królewski posłaniec, aby wręczyć im list?”
Doktor Korczak po raz pierwszy od dawna oddycha głęboko, dzieci nabrały wigoru, jakiego nie miały już od lat. W ich oczach widać błysk, który nie jest wywołany gorączką. To mały przebłysk radości.

Trzy tygodnie po wystawieniu sztuki, Dom Sierot został zlikwidowany, a jego mieszkańcy wysłani do Treblinki. Ta historia nie ma innego zakończenia, nie ma żadnej nadziei na list, który niósłby ze sobą ułaskawienie i wolność. Janusz Korczak ani na chwilę nie opuścił swoich wychowanków, odbył z nimi ostatnią drogę i z pewnością do ostatniej chwili, ogrzewał ich pokrzepiającym spojrzeniem.

Czytając, byłam przez cały czas po tej „drugiej stronie”. Wędrowałam z Genią i Tolą po zimnych pokojach, wyglądałam razem z nimi przez okno, obserwując wartownika, patrzyłam na pannę Esterkę zatroskaną każdym chorym dzieckiem, pochylałam się nad zapiskami doktora Korczaka. Nie chciałam ich opuszczać, mając wrażenie, że moja obecność może im jakoś pomóc. Ale ostatnia strona oznaczała rozstanie z doktorem Korczakiem, panną Esterką, Genią, Hanną, Lutkiem, Melunią, Tolą i innymi dziećmi z Domu Sierot.

„Ostatnie przedstawienie panny Esterki” porusza zarówno słowami, jak i obrazami. Adam Jaromir użył do opisania tej historii prostych, ale szlachetnie i poetycko brzmiących tekstów, a Gabriela Cichowska stworzyła cudowne obrazy, melancholijne, smutne, ale jakże piękne. Jestem pełna podziwu.

Nie lubimy zaglądać do smutnych miejsc, ale tym razem zróbcie wyjątek. Dzisiaj dzieci z Domu Sierot wystawiają sztukę, nie przegapcie takiej okazji! Wasza obecność przysporzy im dużo radości!

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *