Niektóre książki są jak wino, czyli klub miłośników „Dumy i uprzedzenia” uważam za otwarty…

Duma i uprzedzenie 005

Co jakiś czas odczuwam niewiarygodną chęć przeczytania czegoś, co mnie wyrwie na kilka godzin z otaczającego mnie świata, usprawiedliwi całkowicie obiad z torebki i nieobecny wyraz twarzy. Nie szukam „dzieła”, raczej książki, której warto poświęcić jakąś cząstkę swego życia i odłożyć ją potem z uśmiechem na półkę.
Zabieram się więc z zapałem do przeglądania nowości wydawniczych, które w swojej okładkowej recenzji obiecują niezrównane emocje i historie, które wstrząsną czytelnikiem. Ha, ileż oto emocji musi się zebrać na tych bitych pięciuset stronach! A ile pomysłów! Mur Chiński można ułożyć z kilku egzemplarzy! I to właśnie czynię, moszcząc sobie w jego cieniu przytulne gniazdko na konsumpcję literatury.
Mam chyba jakieś problemy z koncentracją, bo po przeczytaniu pięćdziesięciu stron, nie wiem ciągle jeszcze o co właściwie chodzi i kto jest głównym bohaterem. Po przeczytaniu kolejnych kilkudziesięciu, pewnie otrzymałabym odpowiedź, gdyby nie to, że nieubłaganie opadają mi powieki…Po godzinnej drzemce, która pewnie była potrzebna, aby przetrawić TE emocje, proszę o wybaczenie szanownego autora za brak zrozumienia dla jego zamysłów.
Kolejna lektura szykuje wiele sensacji, więc nie mam mowy o spaniu. Wiem, kto jest główną postacią, mniej więcej wiem o co chodzi, sceny zmieniają się w hollywoodzkim tempie, w ciągu minuty przemieszczamy się tysiące kilometrów, odkrywamy nowe spiski i tajemnice. Napięcie powinno być wielkie, gdyby nie to, że jakoś zupełnie mi obojętne, czy główny bohater, z nadzwyczajnymi mocami, ale z bladziutką osobowością, zostanie strącony z dachu wieżowca, czy też pożarty przez białe tygrysy…
Następny bohater wcale nie jest bladziutki, ten jest klinicznym przypadkiem psychopaty. Ma głębokie problemy emocjonalne, które miejmy nadzieję, nie przepełzną na czytelnika. Od drugiej strony rozpoczyna się bardzo dokładny opis aktu erotycznego, który o dziwo nie kończy się na dziesiątej stronie…ani na dwudziestej. Najpierw dostaję ataku śmiechu, zastanawiając się, co autor zaaplikował swoim postaciom, potem ziewam i ziewam i ziewam…

A potem wychodzę zza Chińskiego Muru i wracam do starych przyjaźni, które jak wiadomo mają największą wartość.
Biorę do ręki wymęczony egzemplarz „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen i zastanawiam się, jakim cudem to DZIEŁO, mogło być uznawane przez kogokolwiek za lekką literaturę, czy „babskie czytadło”? Historia, w której wszystkie wątki splatają się z ogromną logiką i harmonią, przy tym niewiele w nich przewidywalności i ani sekundy nudy. Wspaniały, choć pozornie prosty język. Zdania „wypełnione treścią” i aż pulsujące charyzmą i energią autorki. Czytelnik nie ma szansy przemknąć się po nich bezmyślnie, ponieważ nie chce uronić ani jednego słowa, ani jednego podmuchu ironii , czy grymasu na twarzy.

Historia „miłości od ostatniego wejrzenia”, po kilkakrotnym czytaniu, schodzi na dalszy plan, choć emocje towarzyszące zakochanym wciąż są równie głęboko przeżywane. Cudownie jest być porwanym przez burzę uczuć pana Darcy’ego, kiedy obserwuje Elżbietę grającą na fortepianie. Każdy dotyk dłoni przez rękawiczkę daje tu więcej napięcia, niż współczesne przeładowane erotyką powieści. Jane Austin musiała mieć bardzo szelmowski uśmiech, kiedy pisała jak pan Darcy wyłania się ociekający wodą ze stawu. Pewnie myślała o tych naszych wszystkich rozmarzonych spojrzeniach. Dziękuję Jane.
„Duma i uprzedzenie” jest świetną lekcją historii i niezrównanym portretem dziewiętnastowiecznej obyczajowości, w którym pieniądz odgrywał niewątpliwie znaczącą rolę. Roczny dochód był swoistą wizytówką, szczególnie dla panien i kawalerów w wieku odpowiednim do małżeństwa. Ojciec kilku córek nieposiadających znaczącego majątku, jakim był np. pan Bennet, stał przed nie lada wyzwaniem. Szansa wydania ich odpowiednio za mąż, graniczyła prawie z cudem, zaś niezamężne kobiety żyły na łasce dalszej rodziny lub (o zgrozo!:) musiały podjąć się jakiegoś zajęcia.

Nie muszę się zastanawiać nad tym, co jest największym atutem tej powieści, są nim niewątpliwie jej bohaterowie. Cóż to za kalejdoskop osobowości! Każda, mniej czy bardziej znacząca postać, jest czystym wyrazem geniuszu autorki, a dla czytelnika okazją do rozmyślań, śmiechu, czy zadziwienia. Bohaterowie Jane Austen są jak paleta barw farb Dulux, w której każdy kolor reprezentowany jest przez dziesiątki odcieni ( przyziemne porównanie, wiem. Pięknym można być na wiele sposobów, przed naszymi oczami paradują damy urzekające, urocze, świeże, piękne, interesujące… Mądrość może ukrywać się za wykształceniem, wiedzą, bystrością, nawet cwaniactwem. Czasem głupota łączy się z ogromną miłością własną, co owocuje taką mieszanką wybuchową jak pan Collins, którego uwielbiam, pomimo że nie jest najbardziej chwalebną osobą. Kiedy się pojawia, szykuje się ogromna porcja uśmiechów, uśmieszków, chichotu i podziwu dla jego specyficznej, ale jednak charyzmy. Duma i skłonność do zbyt szybkiej oceny, może być połączona ze szlachetnością i hojnością w osobie pana Darcy, który jest nieustającym źródłem niespodzianek, nie tylko dla Elżbiety.

Happy End? Oczywiście, po burzliwych wyzwaniach, skandalach, intrygach i huśtawce emocjonalne,j autorka pozwoliła swoim bohaterom na szczęśliwe zakończenie. Pieniądze przegrywają z miłością, każdy znajduje partnera na miarę swoich oczekiwań, ale ta odrobina kiczu została przyprawiona taką ilością wyrafinowania, że przemyka się prawie niepostrzeżenie. A ja siedzę z wyrazem błogości na twarzy i zastanawiam się, kiedy mogę zaplanować kolejną wizytę w domu państwa Bennet.

Jeżeli macie ochotę podyskutować o mrocznych spojrzeniach pana Darcy’ego, uroku pana Collinsa, skandalicznych przygodach Lidii czy podstępach pana Wickhama koniecznie napiszcie! Klub dyskusyjny miłośników „Dumy i uprzedzenia” uważam za otwarty!
Tak to bywa z tymi „starymi” książkami…nawet pod grubą warstwą kurzu nie przestają tętnić życiem. I to jest właśnie wspaniałe!

http://ksiegarnialuna.com/duma-uprzedzenie-p-1150.html

6 myśli nt. „Niektóre książki są jak wino, czyli klub miłośników „Dumy i uprzedzenia” uważam za otwarty…

  1. „Duma i uprzedzenie”…. proszę o zapisanie mnie do Klubu pod nr 2 (oczywiście nr 1 posada Autorka tekstu)!!! Pan Darcy – nienaganny, nieskalany, honorowy i piękny. Współcześni panowie, uczcie się jak być prawdziwym mężczyzną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *