Niedoparki powracają, Pavel Srut

niedoparki powracają

W naszym domu moglibyśmy założyć kolekcję skarpetek: ciepłych, wzorzystych, kupionych z myślą o przytulnych, zimowych wieczorach i tych, które miały motywować do codziennego biegania, swoim dumnym, sportowym wyglądem. Są skarpety, z których wszystkim udało się już wyrosnąć i takie, które zawsze były zbyt obszerne i wbrew oczekiwaniom nie skurczyły się w praniu, są też ulubione skarpety z dziurą, która o dziwo nie zamierza sama się „zrosnąć”. Wszystkie je łączy jedno: są pojedyncze… Latami czekają na swojego „partnera”, który nie wrócił z podróży do pralki, albo w tajemniczy sposób ulotnił się z szuflady.

Moja nadzieja na ich powrót ulotniła się po przeczytaniu „Niedoparków”, wszystko nagle stało się jasne, jak słońce prześwitujące przez dziurawą skarpetę. Moi włóczkowi towarzysze zostali pożarci przez bandę stworków, odżywiających się skarpetami i nigdy już nie wrócą! A teraz, niedoparki powracają i to w wielkim stylu, z międzynarodową niedoparkową obsadą i wieloma zadziwiającymi przygodami. Koniecznie przeczytajcie, bacząc jednak uważnie na swoje stopy…

DSC_0085

Przyznaję, większość niedoparków jest nad wyraz sympatyczna. Weźmy choćby takiego Hihlika, uroczo wygląda z tym swoim trąbkowatym dziubkiem i pirackiej chusteczce. Właśnie wyruszył w daleką i niebezpieczną podróż do Afryki, gdzie od dłuższego czasu, w misji charytatywnej przebywają jego rodzice. Jak można sobie wyobrazić, afrykańskim niedoparkom nie wiedzie się zbyt dobrze, skarpet tam jak na lekarstwo, więc biedacy głodują. Po przybyciu do Tanzanii Hihlik poznaje wielkiego dobroczyńcę sir Jameson,a, który poświęcił swoje życie dla ratowania niedoparków. W jego „Domu szczęścia”, skarpet, podkolanówek, rajstopek, są ogromne ilości, więc nikt głodować nie będzie, Hihlikowi wydaje się nawet, że sir Jameson, jakby trochę z tą „opieką” przesadza. Tymczasem jeszcze dwa czeskie skarpetkowe stworki zamierzają poznać afrykański ląd: Ramik, który martwi się o swego przyjaciela Hihlika i zdemoralizowany i nie mający skrupułów Kudła Dederon…

DSC_0084

Dzieje się, oj dzieje! Na scenę wkraczają jeszcze afrykańskie niedoparki: atrakcyjna Kawa, lekko otyły akrobata Bumka, jogin Mahawiśnia i groźni, snujący się jak cienie…Czciciele. Ale dalszego ciągu musicie dowiedzieć się  już z książki, szanowni właściciele pojedynczych skarpetek! Nie chcę  zabierać Wam, ani odrobinę przyjemności.

Książkę przeczytałam bardzo szybko i to był jedyny, choć bardzo bolesny, mankament tej lektury. Śmiałam się głośno, niektóre fragmenty czytałam na głos, a ilustracje Galiny Miklinovej prześwietlałam wzrokiem, aby nie pominąć żadnego elementu. Rzadko zdarza się pozycja napisana z taką charyzmą i lekkością, a przy tym tak pięknie wydana.
Pomimo dużej rzeszy bohaterów i wielu zwrotów akcji, nie ma tu zbędnych tłumaczeń i dłużyzn. Pavel Srut potrafi w zwięzłych słowach przedstawić każdą sytuację, opisać postaci i ich bujne emocjonalne życie. Tak jak i ludzkim świecie, nie brak tam niedoparków uczciwych i prawych, a także postaci spod ciemnej gwiazdy, a może raczej spod ciemnej skarpety. Ale każdy zasłużył na drugą szansę, a może i trzecią, bo z tego co wiem, autor napisał jeszcze jedną część powieści. Przygotujmy się na nią, segregując starannie nasze nowe skarpetki. Możliwe, że ich czas jest już policzony…:)

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *