Liczypieski, Ewa Kozyra-Pawlak

liczypieski

Cóż to musiał być za miły człowiek, który zamieścił to ogłoszenie! Napisał w nim, że przygarnie psa, może nawet dwa pieski, więcej nie pomieści jego dom. Chętni mają się zgłaszać pod wyznaczonym adresem o siedemnastej.

Zainteresowanych nie brakowało, z wszystkich stron zaczęły się zjeżdżać większe i mniejsze czworonogi, spragnione własnego kąta. Dlaczego jechały na rowerach, tego nie wiedziała nawet sama autorka, być może na rowerze po prostu szybciej?

Każdy, kto zna nędzny los bezpańskiego psa, by się spieszył. Każdy, kto został wyrzucony na bruk i musiał klepać psią biedę. I pędzą te psiaki, pędzą i jest ich coraz więcej…

DSC_0484

Na przedzie jedzie uroczy, brązowy mieszaniec, który ma już dość bezdomnego życia, w rowerowym koszyku wiezie małego, kulawego szczeniaka. Tuż za nimi trzeci „kandydat”, również mający nadzieję na suchy kąt i pełną miskę. Czwarty piesek jest równie biedny i godny miłości. Za nimi podąża mały, słodki kundelek, któż by nie chciał takiego psa?

DSC_0485

Szósty i siódmy, ósmy, dziewiąty…przybywa ich i przybywa. Z wszystkich ciemnych kątów, zza śmietnika i spod mostu wychylają się kudłate pyszczki, jeden milszy od drugiego. Zebrało się ich dziesięć i martwię się, kogo wybierze właściciel ogłoszenia.

DSC_0486

Ale na szczęście, są na świecie małe domki, które pomieszczą całą gromadkę wesołych, merdających ogonkami stworzeń. Obawiam się, że po tej lekturze każdy mały czytelnik też będzie chciał to zrobić:) I wcale się nie dziwię, to jest naprawdę urocza książka, pełna ciepła i uśmiechu. Wszystkie psy znajdują dom i jestem pewna, że w prawdziwym życiu także istnieją ludzie przygarniający nie jednego, ani dwa zwierzaki, ale całą psią rodzinę.

DSC_0487

Szmatkowo-wycinankowe ilustracje zaskakują mnie za każdym razem, jak można wykonać tak perfekcyjne obrazki za pomocą nożyczek? Ewa Kozyra-Pawlak dokonuje prawdziwych cudów, a jej kreatywność jest godna podziwu. Jednak w tym wypadku, melodyjny tekst w niczym nie ustępuje ilustracjom. Głośne czytanie naprawdę sprawia przyjemność, a dzieci przy okazji uczą się liczyć do dziesięciu…liczypieski:)

Polecam tę książeczkę nie tylko miłośnikom psów, ale ostrzegam: autorka nie daje żadnej gwarancji, że któryś z psiaków nie wjedzie na rowerze do Waszego mieszkania i nie będzie chciał zostać! Radzę więc kupić już woreczek karmy:)

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *