„Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa”, John Boyne

638742ilekkie życie
Chcieliście kiedyś unosić się nad ziemią, szybować bez ograniczeń nad głowami innych ludzi i cieszyć się podmuchem wiatru i zdziwieniem przelatujących obok ptaków? Czyż to nie byłoby wspaniałe? Niezwykłe? Pełne mocy i adrenaliny?

A jeśli tego „unoszenia się” nie dałoby się wyłączyć choćby na chwilę, jeżeli oznaczałoby to, że zamiast na wygodnym łóżku musicie spędzać noce na materacu przybitym pod sufitem, a na spacery wyprowadzano by Was na lince niczym latawiec? Czy nadal byłoby to piękne i napawające zachwytem?

Chociaż Barnaby lekko unosi się w powietrzu, jego życie tylko na pozór jest lekkie. Nie działa na niego siła grawitacji, więc już chwilkę po narodzinach, ku ogólnemu zdziwieniu trzeba go ściągać na ziemię. Rodzina, w której przyszedł na świat nie okazuje radości na widok swojego nadzwyczajnego dziecka, w niej ceni się bowiem ponad wszystko to co „normalne” i „typowe”. „Inność” jest niedopuszczalna i niczym nie może być usprawiedliwiona.  Alistair i Eleanor Brocket nie lubią zwracać na siebie uwagi, a fruwające dziecko jest dla nich prawdziwym wynaturzeniem. Pewnego dnia decydują, że osiem lat życia z dzieckiem, które jest źródłem ciągłych upokorzeń, to  wystarczający czas. Barnaby musi odejść, a raczej odlecieć.

Nie wiem, czy byłby to szczęśliwie zakończony lot, gdyby nie ludzie, których spotyka chłopiec, podczas swojej przymusowej podróży. Wielu z nich także zostało odrzuconych przez swoich najbliższych, niektórzy również zdawali się być inni. Barnaby poznaje świat, który nie jest stworzony według jednego tylko schematu i dostrzega, że bycie indywidualnością może wzbudzać szacunek i podziw. Przeżywa przygody, które byłyby dla niego niedostępne, gdyby nie jego „lekkość” i odmienność.

Cóż to za przedziwna książka, napisana przez autora „Chłopca w pasiastej piżamie”! Tutaj nic nie jest tylko czarne i białe, nawet bezduszni na pozór rodzice są ofiarami swojego własnego dzieciństwa i nie sposób do końca ich potępiać. Czytając czasami się uśmiechamy, czasem też jesteśmy smutni, bardzo często wzruszeni i pełni podziwu. To nie jest tylko opowieść o Barnabym, przewija się w niej mnóstwo postaci, często „innych”, dziwacznych, obok których nie można przejść obojętnie. Każda z tych osób jest doskonała na swój sposób i piękna. To książka o inności, ale po jej przeczytaniu nie byłam pewna czy coś takiego jak „inność” czy „normalność” naprawdę istnieje. Każdy z nas ma w sobie Barnaby’ego Brocketa i tylko od nas zależy, czy będziemy wierni sobie i i pozwolimy unieść się nad ziemią.

Kiedy wyprawa dobiega końca, chłopiec dostaje niespodziewanie szansę na „normalność”. Czy ją wykorzysta? Czy złapie tę jedyną możliwość bycia takim jak inni, twardego chodzenia po ziemi i spania w wygodnym łóżku?
Być może, ale możliwe jest także, że jeśli pewnej nocy nabierzecie ochoty, aby popatrzeć na gwiazdy, zobaczycie mały punkcik unoszący się gdzieś w oddali. Chłopcy, tacy jak Barnaby, lubią bowiem nocne wyprawy w blasku księżyca. To przecież piękna przygoda, tak samo jak bycie „innym”!

 

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *