„Ernest” – Catherine Rayner

ernest

Wracając z krakowskich Targów Książki, robiłam sobie w pamięci przegląd nowych tytułów dziecięcych i wciąż pojawiał się wśród nich sympatyczny łoś  o oryginalnym imieniu ERNEST.  Tak, jakby nie chciał, bym o nim zapomniała:) Nie Erneście, nie tylko nie zapomnę, ale opiszę, jakie zrobiłeś na mnie wrażenie. I przy różnych okazjach będę o Tobie opowiadała…

ernest ilustracja1

O tym, jak bardzo chciałeś znaleźć się w książce, ale wydawca nie przewidział twoich rozmiarów. Nie poddawałeś się, dzielnie walczyłeś, próbując na wszelkie sposoby. Jesteś TAKI pomysłowy! Któż inny wpadłby na to, żeby się WKRĘCAĆ, WCZOŁGIWAĆ, WDZIERAĆ, WTARABANIAĆ…WGRAMOLIĆ też się próbowałeś. I wszystko to od przodu i tyłu!  A kiedy już tułów i głowa wreszcie się znalazły w książce, to zabrakło miejsca na poroże i resztę! I dopiero wtedy pozwoliłeś sobie na rozczarowaną minę, a ja się zmartwiłam, że nie obejrzę Cię w pełnej krasie w książce, której przecież jesteś bohaterem. Na szczęście, nie byłeś sam. Masz wspaniałą małą przyjaciółkę, która wpadła na jakiś intrygujący pomysł. Obserwowałam, jak znosicie kolorowe papiery, taśmy, a potem pracujecie w skupieniu, zgniatając, przycinając, sklejając… I o niczym nie miałam pojęcia! A potem …ta NIESPODZIANKA! Cudowna! Rozwinęłam pieczołowicie posklejane przez was kartki i się pojawiłeś!!! Wielki! Imponujący! Zadowolony!) Wspaniałe zaskoczenie i zakończenie. Dziękuję w imieniu wszystkich czytelników:)))

ernest ilustracja 3

„Ernest” ma wiele zalet, jedną z nich jest piękne wydanie książki. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. Tak, rację przyznaję, ale nic nie poradzę na to, że wygląd książki ma dla mnie duże znaczenie. Uwielbiam ładne wydania, wszystko ma dla mnie znaczenie, przywiązuję wagę do rodzaju i koloru papieru, czcionki, a nawet zapachu. Książki uwodzą mnie swoim wyglądem. Nieraz tylko do przeczytania kilku stron, ale ładnie wydaną książkę szybciej kupię, zacznę czytać. Rozkoszuję się jej wyglądem: głaszczę, wertuję i obowiązkowo wącham. Nie ma nic piękniejszego niż świetnie wydana książka, która zachwyca także treścią. Szczególnie ważne dla mnie książki mam nieraz w kilku wydaniach, bo gdy zobaczę ładniejsze od posiadanych, to nie mogę się powstrzymać.

Do czego zmierzam? Do tego, że „Ernest” zachwycił mnie już samym wyglądem. To książka , którą chciałoby się dać w prezencie, albo samemu otrzymać. Ten format! Ta okładka! Te kolory! I co wspaniałe – w środku jest jeszcze lepiej! To po prostu piękna książka ilustrowana, która opowiada zabawną historię i przedstawia ją w znakomitych ilustracjach. Catherine Rayner, która jest autorką tej pozycji, miała świetny pomysł i zrealizowała go na szóstkę.

Życzę, by Ernest zawitał do wielu domów i stał się rodzinnym ulubieńcem. Moim już jest:)

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *