Sam w domu, Lotta Olsson

sam w domu

Nie jest dobrze być porzuconym, o nie! Tak właśnie poczuł się mrówkojad na wieść o tym, że jego przyjaciółka orzesznica wybiera się na kurs: „Zdrowe słodycze”. Miała tam spędzić cały dzień i to z tym nudziarzem Stellanem, kretem z drugiej strony lasu. Cały dzień! Bez niego! Mrówkojad był bardzo poruszony swoim losem, jednak orzesznica wcale się tym nie przejęła. Trzeba w końcu smakować życia, nie mówiąc już o zdrowych słodyczach! A mrówkojad? Sam w domu…

sam w domu 1

Co tu robić? Siedzieć i czekać? Mrówkojad z chęcią by sobie popłakał. Och, gdyby tak orzesznica po powrocie do domu zastała go zalanego łzami…ta myśl wyraźnie go ożywiła. Ale łzy jakoś nie chciały się pojawić. Nie chciały. Ale pojawił się za to świetny pomysł. Płacze się przecież przy krojeniu cebuli, a orzesznica miała jej pod dostatkiem. Z werwą zabrał się do siekania, cebula po cebuli i jeszcze jedna. Siekał i płakał, płakał i siekał. Prawdziwy wodospad łez. Mrówkojad kroił i myślał o wielu smutnych rzeczach: o byciu porzuconym, o kończącym się lecie i o cieście zamkniętym w spiżarni.

sam w domu 2

Tyle żalu może się zmieścić w jednym samotnym mrówkojadzie! Zwierzak pomyślał o tym, jak to dobrze tak sobie czasami popłakać. I wtedy skończyła się cebula. Sam w domu…

Jak to możliwe, że cebula się skończyła, orzesznica jest przecież taka przewidująca? Mrówkojad popatrzył na stojące przed nim misy z posiekaną cebulą. Dobra robota, sprawił się jak prawdziwy kucharz. A gdyby tak coś ugotować? Aromatyczną zupę cebulową na wspólną kolację? Jak się pewnie domyślacie, orzesznica była bardzo zadowolona z niespodzianki, a kurs „Zdrowe słodycze” okazał się nieco przereklamowany. Na deser była babka, a cebulowe łzy były już tylko bladym wspomnieniem.

Kolejna opowieść o mrówkojadzie i orzesznicy przeznaczona jest tym razem dla nieco młodszych dzieci. Lotta Olsson i Maria Nilsson Thore i tym razem stanowią wspaniały duet autorsko – ilustratorski, książka jest pełna wdzięku i humoru i nawet rozczulający się nad sobą mrówkojad nie jest w stanie zmyć uśmiechu z twarzy czytelnika. Orzesznica jak zwykle tryska pozytywną energią, a jej przyjaciel ma ciągoty do filozofii i marudzenia. Są niepowtarzalni, uroczy i bardzo trudno się z nimi żegnać. Jestem pewna, że nie będzie to jednak długie rozstanie…:)koszyk_blog

2 myśli nt. „Sam w domu, Lotta Olsson

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *