„Uchwycić żywioł. O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko”, Ken Robinson

599586iuchwycić żywioł

Mówi się, że kiedy uczeń jest gotów, zjawia się odpowiedni nauczyciel. Tak samo jest z książkami, niektóre wybierają nas, kiedy przychodzi najbardziej odpowiedni czas, aby przewrócić nasze życie do góry nogami i wytrząsnąć z nas to, co w każdym najlepsze. Kiedy ta książka trafiła do mnie, od początku okazała swoją moc. Pomimo przejmującego zimna, zmusiła mnie do spędzenia godziny na parkingu supermarketu i czytania, czytania,czytania…Jak się przeczytało pierwszą stronę, nie ma odwrotu:)

„Uchwycić żywioł” należy do tych niebezpiecznych lektur, pokazujących świat z zupełnie innej perspektywy. Nie czytajcie jej, jeśli należycie do osób, które już dawno porzuciły swoje marzenia i nie mają zamiaru nigdy do nich powrócić! Nie czytajcie, jeżeli uważacie siebie za pozbawionych wszelkich talentów i dobrze Wam z tą myślą! Nie czytajcie, jeśli uważacie, że miarą wartości człowieka jest test z odpowiednio zakreślonymi odpowiedziami! Albo jednak spróbujcie przeczytać…

A może należycie do geniuszy, obdarzonych przez świat obfitością zdolności, lekkością uczenia się i wrodzonym „byciem wielkim”? Nie? Doprawdy? W takim razie jesteście w świetnym towarzystwie ludzi, którzy zostali „przefiltrowani” jako mało zdolni, przeciętni, czasem wręcz ograniczeni. Ten chłopiec o imieniu Albert, czy to nie o nim powiedziano, że nigdy do niczego nie dojdzie? Proszę o wybaczenie panie Einstein! Paul McCartney nie został przyjęty do chóru, który później wykonywał jego utwory. Wielki Elvis Presley usłyszał wręcz, że jego głos rujnuje brzmienie całego zespołu chórzystów. Czytaj dalej

Niektóre książki są jak wino, czyli klub miłośników „Dumy i uprzedzenia” uważam za otwarty…

Duma i uprzedzenie 005

Co jakiś czas odczuwam niewiarygodną chęć przeczytania czegoś, co mnie wyrwie na kilka godzin z otaczającego mnie świata, usprawiedliwi całkowicie obiad z torebki i nieobecny wyraz twarzy. Nie szukam „dzieła”, raczej książki, której warto poświęcić jakąś cząstkę swego życia i odłożyć ją potem z uśmiechem na półkę.
Zabieram się więc z zapałem do przeglądania nowości wydawniczych, które w swojej okładkowej recenzji obiecują niezrównane emocje i historie, które wstrząsną czytelnikiem. Ha, ileż oto emocji musi się zebrać na tych bitych pięciuset stronach! A ile pomysłów! Mur Chiński można ułożyć z kilku egzemplarzy! I to właśnie czynię, moszcząc sobie w jego cieniu przytulne gniazdko na konsumpcję literatury. Czytaj dalej

„Teleogłupianie”

560786iteleogłupianie

Michel Desmurget, autor „Teleogłupiania” to bardzo zacietrzewiony człowiek. Czytając pierwsze strony, zastanawiałam się, czy dożył ukończenia swego dzieła i czy aby odrobinę nie przesadza. Telewizja podarowała mi w końcu w dawnych, dawnych czasach „Zwierzyniec”, do dziś przy każdej wizycie w ZOO, mam na ustach melodię o tych co „skaczą i fruwają”. Czy powinnam więc uczestniczyć w brukaniu tego „źródła przyjemności”? Telewizja to w końcu również Galileo i programy edukacyjne, kulinarne show ( uwielbiam!) i George Clooney( jeszcze bardziej).
Jednak pod koniec pierwszego rozdziału poczułam wyraźnie, jak oddalam się od „Zwierzyńca”, a przybliżam do Monsieur Desmurget, który z pewnością w miarę możliwości usunąłby wyraz TELEWIZJA nie tylko ze słownika, ale również z naszej pamięci. Czytaj dalej

Jeśli chcesz pisać. Książka o sztuce, niezależności i duchu

600493ijeśli chcesz pisać

Jako dziecko chciałam zostać pisarką. Siedzieć w przytulnym, małym pokoiku nad maszyną do pisania i obserwować krajobraz za oknem, czasami wystukując jakieś genialne zdanie. Wkoło cisza i spokój, współmieszkańcy chodzą na palcach, aby nie przeszkadzać wielkiej autorce. Kilka razy dziennie pod moimi drzwiami ląduje talerz ze smakołykami, które mają dodać energii moim szarym komórkom. Do dziś ta wizja wywołuje u mnie stan całkowitego rozmarzenia. Realne życie odsunęło mnie jednak od tego życzenia stawiając na mojej drodze nauczycielkę, która uważała mnie za ignorantkę wszech czasów, z powodu zupełnej nieznajomości zasad interpunkcji. Pogodziłam się więc z tym, że to inni będą zajadać kanapki z serem, stawiane przed wejściem do ich twórczego gniazdka. Czytaj dalej