Pan Brumm – mój ulubieniec:)

Pan bRummurodziny

Tak, przyznaję się od razu, Pan Brumm podbił moje serce pierwszym tytułem, a każdym kolejnym umacniał swoją pozycję. Jego powiedzonko:”Chooo-inka!” weszło na stałe do mojego słownika i staram się je rozpowszechniać. W stresowych chwilach działa naprawdę oczyszczająco, brzmi niewinnie i przypomina o Brummie, a to natychmiast rozładowuje sytuację. Radzę wypróbować i przejąć. Brumm nie będzie miał nic przeciwko!:)

Mój ulubieniec mieszka w małym domku na górzystej polanie. Otoczenie jego chatki jest małe, ale dobrze zagospodarowane. Jest tu malutki ogródek, ślizgawka, kosz plażowy,  mały basenik, w doniczce kwitnie słonecznik…Zawsze należy się dokładnie przypatrzeć, bo Brumm lubi zmieniać jakieś szczegóły. Dlatego z taką ciekawością otwieram kolejny tytuł, rozglądam się wokoło, wynajduję różnice, a po chwili czuję się już jak u siebie i mogę skupić się na tym, czym zajmuje się bohater historii.

Życie Brumma jest bardzo uporządkowane. Każdy dzień tygodnia przyporządkowany jest jakiemuś zajęciu. Na przykład wtorki, to dzień kolejowy, a poniedziałek –  kąpiel z Kaszalotem… Mimo tej przewidywalności, Brumm się nigdy nie nudzi. Tak się dziwnie składa, że nawet rutynowe zajęcia urastają do przygód i to nie byle jakich!:) Dzisiaj zajmę się najnowszym tytułem, bardzo ważnym, bo urodzinowym.„Pan Brumm obchodzi urodziny” i możecie być pewni, że będą to spektakularne urodziny. Chociaż, zaczynając czytać, nic na to nie wskazuje. Solenizant zapomniał bowiem o swoim dniu! Obudził się rano we wspaniałym humorze i gotowym planie na spędzenie tego słonecznego dnia. W planie były tylko dwa punkty: zjedzenie obfitego śniadanka i wypróbowanie w ogrodzie wytrzymałości hamaka. Kaszalot był całkowicie za! „Co może być lepszego niż dzień bez obowiązków i niemiłych niespodzianek?” Poranna sielanka tych dwojga skończyła się, gdy Brumm odrywając kartkę z kalendarza, zorientował się, że dzisiaj jest JEGO dzień! A on obiecał przyjaciołom przyjęcie urodzinowe! O urodzinach zapomniał tylko solenizant. Przyjaciele zaraz się zjawili. Radośni, śpiewający i gotowi do urodzinowej uczty.

Brumm, inne życie, baśnie 006
Brumm za nic nie chciał, by przyjaciele zorientowali się, że zapomniał i nic nie przygotował. Jego spontaniczność, fantazja i pewność siebie wzbudziły mój szacunek. Chciałabym umieć tak improwizować i być w tym tak przekonywująca. Zdradzę tylko tyle, że goście bawili się w wyścig z jajkami – bez jajek, w skakanie  w workach – bez worków i w przeciąganie liny – bez liny. Udawało się do czasu. Nie udało mu się, niestety, wmówić gościom, że są dekoracje, których nie było i żeby poczęstowali się urodzinowymi ciasteczkami, których też brakowało. Zwierzęta zaczęły narzekać i okazywać swoje rozczarowanie i nie wiadomo, jak by się ten dzień skończył, gdyby Brumm nie chciał na gwałt ratować atmosfery i nie rozpoczął zabawy w ciuciubabkę. Powiem krótko: potknął się, wylądował na Ryjkowym wozie z sianem, a potem wypadki potoczyły się bardzo szybko…Przyjaciele musieli ruszyć mu z pomocą i nie uwierzycie, ale ten dzień, mimo wielu tarapat i kilku „Chooo-inek!”  skończył się naprawdę urodzinowo:)

Brumm, inne życie, baśnie 008
Świetnie się czyta, świetnie ogląda. Wszystko mi w tej książce pasuje. Bawi humor słowny, sytuacyjny, rozśmieszają ilustracje. Sam widok Brumma, gdy otwiera rano drzwi, starając się ukryć przed przyjaciółmi zdenerwowanie, jest wart sięgnięcia po tę książkę, którą można maluchom wspaniale czytać. Stwarza możliwości iście aktorskie i jeśli się trochę postaracie, to cała rodzina będzie się turlać ze śmiechu. To pogodna, dowcipna historia. Jest tu napięcie, są nagłe zwroty akcji, ilustracje dopełniają opowieść swoją dynamiką i wyrazistością. Książka do wielokrotnego czytania i oglądania, a bohater? Do wyściskania!

 

koszyk_blog

2 myśli nt. „Pan Brumm – mój ulubieniec:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *