Baśń o świętym spokoju, Zofia Stanecka

baśń o świetym spokoju

Król Miłosław ponad wszystko na świecie cenił sobie spokój i to, że każdy dzień w niczym nie różnił się od poprzedniego. Jego królestwo leżało na uboczu i z dala od zgiełku, a że były to jeszcze bardzo dawne czasy, nagłe zmiany raczej Świętemu Spokojowi nie zagrażały. Ponieważ mieszkańcy szanowali swego władcę, chodzili w butach na miękkich podeszwach, mówili półgłosem, a nawet ćwiczyli psy w nieszczekaniu. Oj, czasami chciałoby się zamieszkać w takim miejscu:)

Jednak pewnej deszczowej nocy do bram królestwa zapukała młoda kobieta szukająca schronienia.I chociaż odbiegało to od rutyny, została wpuszczona. Ponieważ jak się okazało posiadała ogromną wiedzę o literaturze, przedstawiono ją nadwornemu bibliotekarzowi, a kilka dni później zobaczył ją król. Mimo, że nie należał do spontanicznych i emocjonalnych, jednak zakochał się w pięknej nieznajomej po trzech sekundach, a po dalszych pięciu minutach się jej oświadczył. Iga ( takie nosiła imię) uprzedziła go, że nosi tajemnicę, której poznanie może wszystko zmienić. Król nie chciał jej jednak poznać, wyprawił wesele i żyli długo i szczęśliwie…no, niezupełnie. Na świat przyszedł bowiem pewien mały człowieczek, który całkowicie zakłócił królewski spokój.

DSC_0758

Cóż to było za energiczne i wesołe dziecko! Kiedy mały Uriel się śmiał, to pękała pewnie królewska porcelana, a gdy płakał, to wszystkim puchły uszy. Król kochał swojego żywiołowego syna, ale coraz częściej wspominał stare, dobre i przede wszystkim…spokojne czasy. Aż pewnego dnia stało się coś, co wstrząsnęło nie tylko Miłosławem, ale i całym królestwem. Ale o tym, musicie już przeczytać sami:)

DSC_0760

Podpowiem tylko, że król Miłosław będzie musiał wyruszyć w świat w poszukiwaniu żony i syna i trochę pożałuje, że nie był bardziej bardziej wyrozumiały dla żywotnego synka. Ale w tej bajce wszystko skończy się dobrze, a w Świętym Spokoju będzie trochę mniej spokojnie i to za zgodą władcy. Miłosław przyzna bowiem w całej swej mądrości, że są na świecie nieprzewidywalne sprawy, dla których warto porzucić ustalony porządek.

DSC_0761

Baśń o świętym spokoju„, z nowej serii wydawnictwa EgmontPoczytaj ze mną„, porusza temat, który w dzisiejszym świecie jest jeszcze bardziej aktualny, niż w czasach „skrzatów i trolli”:) Pewnie wielu rodziców uśmiechnie się pod nosem, może ktoś nawet poczuje się dotknięty, ale bądźmy szczerzy…każdy z nas chciałby od czasu do czasu udać się do miejsca, gdzie nawet psy szczekają cicho, a dzieci mówią półgłosem. Ale jedno jest pewne, podobnie jak Miłosław, kochamy szczerze naszych krzykaczy:) Zofia Stanecka nie potraktowała jednak zbyt surowo króla, który nie znosił zmian i chaosu, w końcu to naprawdę miły człowiek, nawet jeśli odrobinę mało elastyczny.

Baśń jest naprawdę ładna i świetnie nadaje się do głośnego czytania. Bardziej doświadczeni młodzi czytelnicy mogą samodzielnie poznać tę historię. Pastelowe i melancholijne ilustracje Marianny Sztymy świetnie pasują do treści i uprzyjemniają lekturę. Polecam jako ksiażkę do poduszki i życzę świętego spokoju…przynajmniej czasami:)

koszyk_blog

2 myśli nt. „Baśń o świętym spokoju, Zofia Stanecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *