„Basia i narty”, Zofia Stanecka i Marianna Oklejak

basia i narty

Śniegu jeszcze nie mamy, ale pora na radość z nadchodzącego sezonu narciarskiego, jest jak najbardziej odpowiednia. Proponuję, by wejść w ten zimowo – sportowy czas z Basią, która właśnie szykuje się do swojego pierwszego wypadu na narty. Minę ma nietęgą, ale to wszystko wina  brata, który, jako „wytrawny narciarz” czuje swoją przewagę i trochę sobie kpi z młodszej siostry. Plucha za oknem też czyni swoje. Na szczęście tato rodzeństwa dba o to, by rodzina poczuła, jaki piękny czeka ich czas. Nie tylko narty, nie, nie! Sanki, górskie wycieczki i dłuugie spacery. Ma to być przecież, jak najbardziej aktywny wypoczynek. Gdy mama wtrąca coś o odespaniu, mąż obrusza się nieco, bo przecież jak można się wylegiwać, gdy „wokół szczyty górskie, szczęk wyciągów, wiatr hulający po halach…”

Jego euforię studzi nieco fakt, że sprzęt narciarski jest trudny do skompletowania i znajduje się w różnych dziwnych miejscach domu, spełniając jeszcze dziwniejsze funkcje. Opóźnia to nieco zakończenie przygotowań, a co za tym idzie, wczesny wyjazd dnia następnego. Docierają na miejsce dosyć późno, co wywołuje wesołe komentarze stryjów, którzy już zdążyli się rozpakować i zadomowić. Tato po kolacji, nie bacząc na górskie uroki, idzie spać, a Basia spędza początek tej nocy na rozmyślaniach. Troszkę ją ta nauka jazdy na nartach przeraża, brzuszek boli i zasypia dopiero po przytuleniu się do bezpiecznych pleców mamy.

basia ilustracja 2
Poranek przynosi dalsze obawy, z których dziewczynka zwierza się misiowi Zdziśkowi do ucha. Gdy podjeżdżają pod wyciąg, nasza bohaterka jest oszołomiona kolorowym widokiem narciarzy, kramów z jedzeniem i pamiątkami. Tato, zaaferowany wyciąganiem sprzętu z auta, nie zauważa niepewności córki. Jak dobrze, że znalazł się w pobliżu brat taty, którego słowa dodały naszej bohaterce otuchy.

Początki nauki z tatą przebiegają mozolnie. Basia to się przewraca, to chce do toalety, to jest głodna i ma pragnienie, a warczącym wyciągiem też oczywiście wjeżdżać nie ma zamiaru. Nie wiadomo jakby się ta nauka skończyła, gdyby nie podjechał do nich stryj Grześ, który zaproponował tacie zmianę w narciarskim szkoleniu Basi, na co rodzic chętnie i z ulgą przystał. I jeśli myślicie, że poszusował teraz szybko  w siną dal, to się mylicie, wolał sobie spokojnie posiedzieć i wystawić twarz do słońca:)
basia ilustarcja 1

Teraz o umiejętności Basi możemy być spokojni. Ze stryjem Grzesiem nauka poszła jak z płatka, a każdy zjazd sprawiał więcej przyjemności. Aż miło patrzeć jak radosna i uśmiechnięta zjeżdża i zjeżdża i wcale nie ma dość.

Dla Basi będzie to z pewnością udany wyjazd. Pełna energii i zimowych pomysłów szybko połyka obiad, by dalej aktywnie spędzać czas. Szkoda tylko, że jej tato, zamiast korzystać  z uroków otoczenia, leży w łóżku z poparzoną od słońca twarzą. Trochę się martwię o jego aktywny wypoczynek:)

Mam wrażenie, że autorki Basi coraz bardziej się rozkręcają. Ich historie wydają mi się coraz lepsze, co kłóci się z moim ogólnym poglądem, że nie sposób stworzyć naprawdę dobrej dłuższej kontynuacji. Bawi mnie ich dowcip, podobają pomysły. Uwielbiam charakterystyczny styl ilustracji Marianny Oklejak, która łączy gotowe ilustracje z taką ołówkową kreską, którą dorysowywuje, uzupełnia, bawi się.

basia i ilustracja 3 Zofia Stanecka z wielką wyobraźnią opisuje dziecięce wrażenia, obawy i radości. Jest tu także ironia, której na początku maluchy mogą nie wychwycić, ale z czasem będą się nią również bawić.

Książka, która dostarczy przyjemności także czytającym rodzicom i zapewni przyjemną wspólną zaczytaną chwilę.

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *