Witaj (wymarzona) szkoło, czyli czego nie chcemy zazdrościć Pippi Langstrumpf…

pippi

Jako dziecko uwielbiałam Pippi Langstrumpf i bardzo jej zazdrościłam. Swobody, wolności, odwagi, niewiarygodnej siły, konia, małpki…lista ta właściwie nie miała końca. Jednak najbardziej zazdrościłam jej jednego – tego, że nie musiała chodzić do szkoły. Nie byłam wcale najgorszą uczennicą, pewne rzeczy przychodziły mi nawet całkiem łatwo, nie zmienia to jednak faktu, że chodzenie do szkoły uważałam za zupełnie zbędny obowiązek. Historia lubi się powtarzać, moje dzieci także wyjątkowo polubiły Pippi:) W marzeniach galopowały na koniu z Panem Nilssonem na ramieniu, a szkołę omijały ogromnym łukiem. Wakacje były dla nich ( przyznaję, że nie tylko dla nich) jak ucieczka z Sing Sing, a dziesięć miesięcy roku szkolnego wydawało się nie mieć końca. Pomimo kilku przeprowadzek i związanych z nimi zmian szkół, w relacji tej nie zaszły znaczące zmiany i ze smutkiem pogodziłam się z faktem, że nauka w szkole zawsze już będzie dla nich najmniej interesującym aspektem życia. Czytaj dalej

„Takie rzeczy”, czyli o krętych ścieżkach pewnej miłości (do czytania)

czytająca

Jednym z marzeń każdego mola książkowego jest przekazanie miłości do słowa pisanego następnemu pokoleniu. Na drodze do spełnienia niektórych marzeń może stanąć jednak nie do końca ukształtowana, uzbrojona w pampersa i drwiący uśmieszek pociecha, która z wyjątkowym lekceważeniem traktuje wszelkie techniki indoktrynacji. Moja córka swoje kartonowe książeczki wykorzystywała jedynie jako tło do swobodnej twórczości kredkami świecowymi, nie interesowały jej kolorowe obrazki i pierwsze słowa. Z widocznym zniecierpliwieniem pakowała „tomiska” na swój drewniany wózek i wywoziła spoza zasięgu mojego wzroku… Czytaj dalej

Ewolucja według Calpurnii Tate, Jacqueline Kelly

calpurnia

Jeżeli masz sześciu braci, ojca i dziadka i musisz wydziergać dla nich szesnaście wełnianych skarpet pod choinkę, to musisz zacząć swoją pracę już w środku lata, nawet jeśli jest bardzo upalne i nawijanie włóczki jest ostatnią czynnością, jaką chcesz robić. Czyż nie lepiej byłoby spędzić dzień na łące, czy nad rzeką obserwując owady i ptaki? Badając procesy zachodzące w przyrodzie i rozmyślając nad tym, dlaczego żółte koniki polne są większe od zielonych. Czy pan zna odpowiedź panie Darwin? Pewnie tak, ale to jest „Ewolucja według Calpurnii Tate”!  Czytaj dalej

Wojna, Gro Dahle, Kaia Dahle Nyhus

wojna

„Wojna” to nie jest książka do poduszki, raczej lektura do zadań specjalnych. Miejscem akcji nie jest plac bitwy, jakby sugerował tytuł, ale dom przeciętnej rodziny. Kochającej się rodziny, tak jest przynajmniej na początku. Jedzą wspólne posiłki, czasami idą na plażę i kupują hot dogi w budce. A gdy zostają w domu, to grają w planszówki albo tata łaskocze mamę, która zaśmiewa się do łez. Czasami mama i tata się kłócą, ale nigdy nie trwa to długo. Potem się przepraszają i wszystko jest znowu w najlepszym porządku. Tak przynajmniej uważa Inga, ich córka.

Czytaj dalej

W góry! Piotr Karski

w-gory

Po zapoznaniu się z tą lekturą wiem już z całą pewnością, że odpowiedzią na pytanie: „Góralu, czy Ci nie żal?” będzie zawsze i po wsze czasy: „Żal, żal i jeszcze jak żal!” Góry to bowiem coś nadzwyczajnego, więc warto się im przyjrzeć bardzo wnikliwie, a potem spakować wygodne buty i wyruszyć na wyprawę. W góry, oczywiście!

Czytaj dalej

To nie jest książka do matmy, Anna Weltman

to-nie-jest-ksiazka-do-matmy

To nie jest książka do matmy? No to całe szczęście, bo każdy podręcznik do matematyki wywołuje u mnie natychmiastowe reakcje alergiczne. Jednak ilustracje na okładce sugerują, że coś tu się jednak matematycznego będzie działo. Tłumiąc resztki niepokoju mojej niematematycznej duszy zerkam do środka… Czytaj dalej

MAUM dom duszy, Heekyoung Kim, Iwona Chmielewska

maum

Niewiele jest książek, przez które wędruje się stąpając na palcach, aby nie zakłócić najcichszej myśli. Nieczęsto zdarza się, że najdelikatniejsze słowa i kreski odciskają w naszym wnętrzu głębokie ślady. „MAUM dom duszy” otwiera przed nami taki właśnie świat – subtelny jak skrzydło motyla, którego dotyk czujemy bezpośrednio w sercu.    Czytaj dalej

Sam w domu, Lotta Olsson

sam w domu

Nie jest dobrze być porzuconym, o nie! Tak właśnie poczuł się mrówkojad na wieść o tym, że jego przyjaciółka orzesznica wybiera się na kurs: „Zdrowe słodycze”. Miała tam spędzić cały dzień i to z tym nudziarzem Stellanem, kretem z drugiej strony lasu. Cały dzień! Bez niego! Mrówkojad był bardzo poruszony swoim losem, jednak orzesznica wcale się tym nie przejęła. Trzeba w końcu smakować życia, nie mówiąc już o zdrowych słodyczach! A mrówkojad? Sam w domu…

Czytaj dalej

Samo dzielny wstaje sam, Zofia Stanecka

samo dzielny wstaje sam

Kiedy ma się trzy lata, potrafi się już naprawdę wiele rzeczy. Przypatrzmy się Samo, czy jest coś, co ten dzielny chłopiec nie potrafi zrobić? Dzisiaj wstał całkiem sam, kiedy rodzice przewracali się jeszcze w łóżku na drugi bok i zajął się sobą bardzo troskliwie. Najpierw sturlał się z łóżka i lekko potłukł sobie pupę. Nie warto było zalewać się łzami, bo i tak wszyscy spali, więc poszukał kolorowych plasterków i obkleił się nimi bardzo obficie. Prawie przestało boleć. Czytaj dalej