Ania z Zielonego Wzgórza i inne dziewczyny z dawnych lat…

ania z zielonego wzgórza

Nie zdążyłam z tym wpisem na Dzień Kobiet, ale nigdy nie jest za późno, aby napisać o dziewczynach:) O tych, które towarzyszyły nam jak najwierniejsze przyjaciółki, w czasach naszego dzieciństwa i nauczyły nas więcej niż najlepsi nauczyciele razem wzięci, umilały nam każdą wolną chwilę i były najlepszą osłodą w chwilach melancholii:)

Pamiętacie Kochani, tę zamierzchłą erę, bez komórki i Facebook’a? Nie można było spędzać swojego cennego czasu na oglądaniu filmików i wpisów, nie można było strzelić sobie fotki i czekać na komentarze, napisane zaszyfrowanym językiem, nieznanym zwapniałym rodzicom.
Z powodu wszystkich tych braków, życie nie pozostawiało mi wielkiego wyboru. Najpierw odrabiałam prace domowe na kolanie, w tempie porównywalnym do olimpijskiego. Potem brałam pod pachę książkę, w dłoń jabłko i zaszywałam się w jakieś miejsce, gdzie nikt nie mógł mnie odnaleźć aż do kolacji. Ach ten mój nudny, przewidywalny świat…jaki on był wspaniały!!!

Nie mogło być inaczej, byłam tam w najlepszym towarzystwie: Pippi, Ania Shirley, Pollyanna, Sara Crewe. Dziwnym trafem, autorzy pozbawili je wszystkie rodziców ( Pippi – półsierota, ale tata na odległej wyspie), dwie z nich miały rude włosy, które kiedyś uważano za niepiękne i każda na swój sposób, miała bardzo utrudnione życie.

Pippi Langstrumpf( Pippi Pończoszanka) nie wie co to strach i zwątpienie, nie wie też, czym są obowiązki. Mieszka sama, tylko w towarzystwie zwierząt, ale nigdy nie czuje się samotna. Jest prawdziwym symbolem siły: zarówno fizycznej, jak i hartu ducha. Myślę, że przez całe życie chcemy być takie jak Pippi: odważne, niezależne i dowcipne. Wyrastamy tylko z fartuszka i kolorowych podkolanówek.

pippi

Ania Shirley ( Ania z Zielonego Wzgórza)  też jest ruda i ma stroje, których nie chciałybyśmy nosić. Ona również nie chce ich nosić, wyobraża sobie bufiaste rękawy wymarzonych sukni i cierpi do czasu, kiedy jej sen stanie się prawdą. Nie lubi swoich włosów, a nieudana próba zmiany koloru kończy się fiaskiem ( rude są jednak lepsze od zielonych). Jest sierotą, ale nie użala się nad swoim losem, a każdą przyjazną osobę obdarza nieskończoną sympatią. Ale potrafi być także bardzo pamiętliwa, szczególnie jeśli ktoś stroi żarty z jej wyglądu. Bujanie w obłokach często przysparza jej kłopotów, właściwie jest specjalistką od mniejszych i większych katastrof. Ma ogromne serce i tym zjednuje sobie ludzi. Zawsze jest sobą, co jest bardzo często kłopotliwe:) Ania nauczyła mnie, że chodzenie w głową w chmurach jest cudowne i bardzo wartościowe:)

ania z zielonego wzgórza

Sara Crewe ( Mała księżniczka) wzbudza podziw od pierwszej chwili. Jej ojciec jest bajecznie bogaty, każdy szczegół jej stroju i jej zabawki błyszczą  przepychem. W prywatnej pensji dla dziewcząt jest hołubiona jak mała królowa, wiadomo jest, że ma odziedziczyć fortunę, a jej ojciec jest szczodrym sponsorem szkoły. Pomimo całego nadskakiwania, Sara pozostaje jednak skromną i miłą dziewczynką, która nigdy nie wykorzystuje swojej pozycji. Jej życie zmienia się z chwili na chwilę: ojciec ginie, majątek przepada, a dziewczynka musi mieszkać na strychu i zarabiać na swoje utrzymanie. W smutnej i jakby się wydawało, pozbawionej nadziei rzeczywistości, Sara odnajduje małe radości i z pokorą, ale również z podniesionym czołem, odnajduje się w nowej sytuacji. Jej także z pomocą przychodzi wyobraźnia i historie, które opowiada młodszym dziewczynkom. Sara pokazała nam, że księżniczką można być także w zgrzebnym ubraniu i na zakurzonym poddaszu, liczy się ten blask, który jest w oczach:)

mała ksieżniczka

Pollyanna ( Pollyanna) to także pozbawiona rodziców dziewczynka, wysłana do jedynej krewnej. Nikt nie oczekuje jej z otwartymi ramionami, nikt nie cieszy się z jej przyjazdu. Dla ciotki, wychowanie jej jest przykrym obowiązkiem, na który jest skazana. Ale jednak dzieje się coś, co zmienia nie tylko życie despotycznej ciotki, ale całego miasteczka. Pollyanna uczy ich wszystkich „Gry w radość”, szukania pozytywnych aspektów w każdej, nawet najgorszej sytuacji. To Pollyanna była moim pierwszym couchem, pokazała mi, że pozytywne myślenie, nie tylko ma w sobie siłę, ale jest również znacznie przyjemniejsze niż „czarnowidzenie”. Przeganiała smutki i uczyła cieszenia się każdą chwilą. Chyba powinnam czytać ją regularnie:)

pollyanna okładka

Mam nadzieję, że „dziewczyny mojego dzieciństwa” będą także przyjaciółkami z dzieciństwa mojej córki. Będą ważniejsze od filmików i wpisów, fotek, udostępnień i buziek, zastępujących prawdziwy uśmiech. Otwieram im teraz drzwi, zapraszam do naszego nowoczesnego świata i jestem pewna, że będą wiedziały, jak zaskarbić sobie sympatię dzieci nowego tysiąclecia. To są w końcu najbardziej charyzmatyczne osóbki, jakie znam, pełne fantazji, kreatywności i niespożytej energii. „Dziewczyny z okładek”:)

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *