8+2 i Anton z Ameryki, Anne-Cath. Vestly

8+2 i Anton z Ameryki

Jeżeli przechodzicie właśnie przez las i czujecie zapach gofrów i kakao, być może jesteście w pobliżu małego domku zamieszkanego przez bardzo liczną i szczęśliwą rodzinę. Żyją bardzo skromnie, ale potrafią cieszyć się każdą spędzoną razem chwilą, zaciszną chatką, odwiedzinami przyjaciół, zabawą z psem Rurkiem i małymi niespodziankami, które szykuje dla nich los. Rodzice właśnie szykują się bal orkiestry dętej kierowców ciężarówek, babcia odświeża starą sukienkę mamy, która w tym czasie prasuje niebieski garnitur męża. Dzieci zostaną tylko z babcią, która pomimo podeszłego wieku jest niezwykle dziarska i potrafi stawić czoła każdej najbardziej zaskakującej sytuacji. Zdradzę Wam, że taka chwila właśnie zaraz nadejdzie, ponieważ do domku zawita już wkrótce zupełnie niespodziewany gość zza oceanu…
8+2 i Anton z Ameryki 1

Zaraz wrócę do nieoczekiwanego gościa. Muszę tylko krótko wspomnieć o całej serii Anne-Cath. Vestly, która dzięki wydawnictwu Dwie Siostry już na dobre zagościła w naszych biblioteczkach. Dla mnie te książki to potężna dawka pozytywnej energii i jakiejś takiej „normalności”. Ich bohaterowie emanują ciepłem i zadowoleniem, opiekują się sobą nawzajem i potrafią celebrować każdy moment. Szczególnie zachwyciła mnie pierwsza część, ale z dużą przyjemnością witam każdą następną.
W czwartej części rodzinka wyczekuje kolejnych świąt w leśnym domku, jednak za sprawą Antona, Boże Narodzenie spędzą w zupełnie innym miejscu. Będzie jednak wesoło, nastrojowo, choć inaczej niż zwykle.

8+2 i Anton z Ameryki 3
Zaś po powrocie do domu czeka wszystkich wielka niespodzianka, naprawdę wielka i …mucząca. Czy ktoś z Was dostał kiedyś w prezencie krowę? Jeśli nie, to musicie mi uwierzyć, że jest to podarek zarówno wspaniały, jak i odrobinę kłopotliwy, szczególnie jeśli nie ma się przy domu choćby niewielkiej szopki, w której może zamieszkać szacowna Mućka. Oczywiście można zakwaterować ją w saloniku ( tak się właśnie stało), ale jest to rozwiązanie niestety niezbyt „aromatyczne”. Wszystko i wszyscy przesiąknęli mućkowym zapachem i dzieci zaczęły się tego wstydzić w szkole. Krowa stała się ich wielką rodzinną tajemnicą, którą odkryli dopiero po eksmisji Mućki do obory wybudowanej przy pomocy sąsiadów. Wszystko zakończyło się szczęśliwie i wesoło, a do domku wędrowały całe pielgrzymki, aby podziwiać nowego członka rodziny.

Po raz kolejny trzeba opuścić domek w lesie i pożegnać jego mieszkańców, robię to jednak w nadziei, że nasze rozstanie nie będzie trwało długo, a gdy się znowu zobaczymy, to dostanę kubek ciepłego kakao, tym razem z mlekiem prosto od krowy:) Do zobaczenia!

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *