„8 + 2 i domek w lesie”, Anne – Cath. Vestly

8 plus dwa i domek w lesie

Zbliżają się święta, więc zaczęłam zastanawiać się, z jaką „książkową” rodziną spędziłabym najchętniej te wyjątkowe dni. Mój wybór padł na pewną liczną gromadkę, mieszkającą w domku pod lasem. Ośmioro dzieci, rodzice, urocza babcia i pies Rurek, byliby wspaniałymi świątecznymi kompanami, nie mam wątpliwości!

Poznałam tę uroczą familię już dość dawno temu, czytając mojej córce wytarty, biblioteczny egzemplarz, niestety już niedostępnej: „8 + 2 i ciężarówka”. Po pierwszych kilku zdaniach byłam tak poruszona, że miałam zamiar zakończyć znajomość z tą lekturą raz na zawsze. Nie chciałam czytać wieczorami o biednej rodzinie, gnieżdżącej się w małym mieszkanku, o dzieciach, które każdego wieczoru rozkładają na podłodze materace, to było takie smuuuutne. Ale nie zdążyłam na całego popaść w histerię, bo każde kolejne zdanie niosło ze sobą więcej pogody, radości i nawet prawdziwie rzęsistego śmiechu. Ta rodzina nie potrzebowała mojego współczucia, niby z jakiego powodu? Oni byli po prostu szczęśliwi! A w małym mieszkaniu dało się nawet urządzić przyjęcie i uwierzcie mi, goście byli zachwyceni!

„8 + 2 i domek w lesie”, jest kontynuacją, świetnie opracowaną przez wydawnictwo Dwie Siostry i pięknie ilustrowaną przez Mariannę Oklejak. Ten tytuł naprawdę na to zasłużył. Jak się domyślacie, w życiu bohaterów tej lektury zaszły znaczące zmiany: mają własny domek pod lasem, który dla nich jest szczytem luksusu. Natychmiast sprowadzają babcię, mieszkającą do tej pory w domu spokojnej starości, teraz rodzina może być razem. Tata nadal jeździ zdezelowaną, ale bardzo szanowaną przez wszystkich ciężarówką, mama otacza wszystkich swoją troską, dzieci korzystają z nowo zdobytej przestrzeni, a Rurek…jest w siódmym niebie.

Ja podobnie jak Rurek:) Nie znam wielu domków, w których jest się z taką przyjemnością. Jeśli zajrzycie przez okno, zobaczycie ludzi, którzy mają w sobie tyle ciepła, że mogliby ogrzać nim całe miasto. Każdy dba tu o każdego, większy opiekuje się mniejszym, babcia staruszka rozkwita w towarzystwie wnuków, a rodzice czują się, jakby wygrali los na loterii, właściwie…8 losów. Skromność tego domostwa jest tylko pozorna, tutaj każdy czuje się bowiem, jakby posiadł wszystko, czego dusza zapragnie. Każda chwila jest doceniana i celebrowana, wykorzystana w prosty, choć jak najbardziej kreatywny sposób. Jeśli nie ma się nart, to można je zbudować, jeśli potrzebne są fundusze, to można zorganizować kiermasz własnoręcznie upieczonych ciasteczek, kiedy marzą się wakacje, to pakuje się wszystkich do ciężarówki i jedzie nad morze. Czytając, przypominamy sobie, jak to jest cieszyć się każdą drobnostką, każdą chwilą, śniegiem za oknem i zapachem ciasteczek. Tak pewnie wygląda szczęście:)

Anne – Cath. Vestly napisała cudowną książeczkę, która bez zbędnego patosu i przesłodzenia, mówi o tym co ważne. Przyznaję, że inhalowałam wprost atmosferę tego domu, śmiałam się głośno i byłam wdzięczna za każdą stronę, którą jeszcze miałam do przeczytania. To był dla mnie powrót do chwil, kiedy nie miało się wielkich życzeń, jednak każdy podarunek był czymś nadzwyczajnym, zwyczajne zabawy na świeżym powietrzu były genialną rozrywką, a każdy poranek był początkiem nowej przygody.

Mam nadzieję, że domek w lesie i jego uroczy mieszkańcy zainspirują swoich czytelników i zapewnią wszystkim sporą dawkę uśmiechu i ciepła, nie tylko na zimę.

koszyk_blog

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *