„Teleogłupianie”

560786iteleogłupianie

Michel Desmurget, autor „Teleogłupiania” to bardzo zacietrzewiony człowiek. Czytając pierwsze strony, zastanawiałam się, czy dożył ukończenia swego dzieła i czy aby odrobinę nie przesadza. Telewizja podarowała mi w końcu w dawnych, dawnych czasach „Zwierzyniec”, do dziś przy każdej wizycie w ZOO, mam na ustach melodię o tych co „skaczą i fruwają”. Czy powinnam więc uczestniczyć w brukaniu tego „źródła przyjemności”? Telewizja to w końcu również Galileo i programy edukacyjne, kulinarne show ( uwielbiam!) i George Clooney( jeszcze bardziej).
Jednak pod koniec pierwszego rozdziału poczułam wyraźnie, jak oddalam się od „Zwierzyńca”, a przybliżam do Monsieur Desmurget, który z pewnością w miarę możliwości usunąłby wyraz TELEWIZJA nie tylko ze słownika, ale również z naszej pamięci. Czytaj dalej