„15 dni bez głowy”, Dave Cousins

15 dni bez głowy

Budka telefoniczna, na okładkę tej książki nie trafiła przypadkiem. Jest ona symbolem nadziei na kawałeczek piękna, słońca i luksusu, w szarym i nasiąkniętym zapachem alkoholu, życiu piętnastoletniego Laurence’a i jego młodszego brata. Każdego wieczora chłopiec dzwoni do stacji radiowej, aby wziąć udział w konkursie, którego główną nagrodą są egzotyczne wakacje. Laurence wierzy, że ten wyjazd pomoże ich mamie uporać się z alkoholizmem. Być może jest to naiwna nadzieja, ale „plan B” niestety nie istnieje. Codziennie chłopak budzi się i zasypia z myślą, co zrobić, aby nikt nie dowiedział się o tym, co dzieje się w ich czterech ścianach. Aż pewnego dnia, mama przepada bez wieści…
Po prostu przepada. Nie ma jej i nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze się pojawi. Laurence nie ma czasu na panikę, musi jak zawsze zająć się bratem, szkołą i wyprowadzić w pole całe otoczenie: nauczycieli, sąsiadów, kolegów. Ale odgrywanie „normalnej” rodziny wcale nie jest łatwe, jeśli nie ma się w nikim wsparcia, lodówka jest pusta i ma się tylko kilka drobnych w kieszeni, a za ścianą „czuwa” wścibska sąsiadka.

Zupełnie nie miałam ochoty na czytanie tej książki, obawiałam się bowiem, że tak „po matczynemu” stanę się potokiem łez, rozpaczając nad złym losem głównego bohatera. Tymczasem już na pierwszej stronie, stanęłam oko w oko z kimś tak dzielnym i pełnym mocy, że nie mogło być mowy o histerii. Laurence, w całej swojej desperacji wykorzystuje pełną gamę najbardziej kreatywnych pomysłów, zmuszających czasem do szczerego śmiechu i to nie jest nawet śmiech przez łzy. Ale przychodzą momenty, kiedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, kiedy nawet czytający życzy chłopcu, aby w końcu się poddał. Opieka społeczna i dom dziecka nie mogą być przecież takie złe, na pewno nie gorsze niż ta codzienna walka o przetrwanie! Pewnie nikt oprócz Laurence”a nie wierzy, że ta rozgrywka z życiem może zakończyć się wygraną. Nikt oprócz Laurence”a…

Nadzieja jest złudna? Naprawdę? Tym razem nie macie racji. Życie może nie zawsze nas rozpieszcza, ale stanowczo nie jest złośliwe dla młodych wojowników, którzy zasłużyli choćby na trochę normalności.

Świetna książka, która porusza każdą, nawet najmniejszą strunę naszego serca. Cudowny bohater, w niezbyt świeżym podkoszulku i przykrótkich spodniach, walczący o przetrwanie swojej rodziny. LAURENCE.

koszyk_blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *